Przed przychodniami i szpitalami płoną znicze. "Dla pacjentów, którzy zmarli przez niewydolność systemu"

Ale nie tylko dla nich.
- 2 listopada zapalamy znicze pod szpitalami i przychodniami. Dla pacjentów, którzy zmarli przez niewydolność systemu. Dla naszych kolegów i koleżanek medyków, którzy zginęli z przepracowania i braku środków ochrony osobistej. Dla systemu, który właśnie ostatecznie się zawalił - informują organizatorzy akcji z Porozumienia Rezydentów.
- Nie możemy pogodzić się ze stratą i poczuciem, że można było jej uniknąć, dzięki odpowiednim przygotowaniom. Czujemy się oszukani przez rząd. Brakuje leków, brakuje środków ochrony osobistej, brakuje procedur, brakuje ludzi. Brakuje wszystkiego. Z pompą ogłaszane są podwyżki wynagrodzeń za walkę z CoViD, których nikt dotąd nie widział. Domagamy się natychmiastowych zmian w ochronie zdrowia dla dobra pacjentów. Chcielibyśmy otrzymać wsparcie, a czujemy się pozostawieni sami sobie - dodają.
Pierwsze znicze już pojawiły się przed polskimi szpitalami, a także m.in. przed Ministerstwem Zdrowia. W Wielkopolsce światełka zapalono m.in. w Kaliszu.
Najpopularniejsze komentarze