Reklama
 Pogoda jutro  Pogoda Poznań
0 -4
Reklama
zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
1°C 1029 hPa
JUTRO
pogoda
0°C 1021 hPa
POJUTRZE
pogoda
1°C 1021 hPa
zakładka
WIADOMOŚCI
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

Budynek, w którym regularnie dochodzi do tragedii

ar
sobota, 22.03.2008 r.
godz. 18.19

Nastolatek w stanie krytycznym trafił kilka dni temu do szpitala. Dziś walczy o życie. Chłopak wypadł z ostatniego piętra opuszczonego wieżowca, który stoi w Strzeszynie. Niewykończony hotel, który zwany jest Budomelem, to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w mieście. Wypadek nastolatka to nie pierwsze tego typu zdarzenie w tych ruinach.

Niewykończony hotel, a właściwie jego ruiny, stały się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w Strzeszynie. Co roku dochodzi tam do poważnych wypadków, przede wszystkim z udziałem młodzieży. Kilka dni temu jeden z licealistów z Poznania spadł z dziewiątego piętra budynku. Wraz z grupą przyjaciół spędzał w ruinach hotelu wolny od nauki czas. Chłopak odłączył się na chwilę od grupy. W ciemnościach nie zauważył, że w podłodze jest dziura. Teraz w stanie ciężkim walczy o życie w szpitalu.

Budomel jest bardzo dobrze znany młodzieży. W internecie łatwo można znaleźć nagrania, które ukazują brawurę młodzieży w tym miejscu. To właśnie tutaj paintbolowcy umawiają się na nielegalne bitwy a amatorzy wspinaczki urządzają sobie zjazdy na linie. Opuszczony hotel stał się również schronieniem dla bezdomnych. Miejsce to jest również dobrze znane policji. Ta twierdzi, że reaguje na każde zgłoszenie dotyczące spotkań w ruinach hotelu. „Za każdym razem, kiedy mamy informacje o tym, że cos się może stać, że ktoś zamierza się tam spotkać, automatycznie wysyłamy patrole, które uniemożliwiają takim schadzkom.” - twierdzi st. asp. Zbigniew Paszkiewicz

Budynek, który dziś jest miejscem, które jedynie straszy, w latach 70-tych miał pełnić rolę luksusowego hotelu dla działaczy ówczesnego rządu. Inwestor odpowiedzialny za jego wykończenie uciekł z pieniędzmi za granicę. Poznańska firma Nickel od kilku już lat stara się odkupić udziały od właściciela budynku. Na razie posiada 90% udziałów i stara się zabezpieczyć teren. Firma ogrodziła działkę i powiesiła tablice ostrzegające. „To co mówili nam sąsiedzi i to co faktycznie się tam działo - tłumaczy Dagmara Nickel, prezes Nickel Development - mobilizowało nas, aby rzeczywiście tą nieruchomość ochronić przed takimi wypadkami, ale też samych ludzi przed samymi sobą”. Niestety działanie firmy jest ograniczone. Bez pełnych praw własności deweloper nie może jednak zburzyć budynku i zrealizować nowym planów budowlanych na tym terenie. Aby sprawniej zabezpieczyć miejsce zarząd postanowił wynająć firmę ochroniarską.

Niestety sytuacja prawna związana z budynkiem nie została w pełni rozwiązana i nic nie wskazuje na to, że poprawi się w najbliższych dniach. Aby uchronić siebie i swoich bliskich przed podobnymi wypadkami, warto nie czekać na reakcje urzędników, ale samemu pomyśleć, zanim zdecydujemy wybrać się do jakichkolwiek opuszczonych budynków.

Reklama