Reklama

Starołęcka: kot od dwóch dni siedział na drzewie. Pomogli strażacy

fot. Straż pożarna Poznań
fot. Straż pożarna Poznań

Około godziny 11.00 na ulicy Starołęckiej pojawili się strażacy. Okazało się, że wezwano ich do kota, który od dwóch dni siedział na drzewie i przeraźliwie miauczał.

Na strażaków blokujących jeden pas ruchu na ulicy Starołęckiej natknął się nasz czytelnik. - Przejeżdżając właśnie ulicą Starołęcką na wysokości Lidla zauważyłem nietypową akcję straży pożarnej. Ruch w tym miejscu jest wahadłowy. Co tu się stało - pyta Dariusz.

Zimowe ferie nad Bałtykiem w Linea Mare 5* w Pobierowie: ciepły basen, sauny i SPA, komfortowe pokoje oraz CODZIENNE, tematyczne animacje dla dzieci. Rezerwuj wcześniej i złap termin
REKLAMA


Dyżurny poznańskich strażaków przyznaje, że wezwano ich do kota, który utknął na drzewie. - Od dwóch dni siedział na wysokim drzewie i miauczał. Wezwał nas właściciel zwierzęcia. Ostatecznie kota udało się bezpiecznie ściągnąć z wysokości i przekazać właścicielowi - mówi.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu