Wciąż szukają Ewy Tylman: "coraz mniej miejsc do sprawdzenia"
Grupa Specjalna Płetwonurków RP wciąż prowadzi poszukiwania Ewy Tylman na Warcie. - Pętla się zacieśnia, zostało coraz mniej miejsc do sprawdzenia - mówi Maciej Rokus z grupy. W trakcie poszukiwań na Warcie znaleziono m.in. 5 samochodów i dorodnego jelenia.
Wciąż nie odnaleziono ciała zaginionej w listopadzie ubiegłego roku Ewy Tylman. Od miesięcy dokładnie przeszukiwana jest Warta. Swoje działania prowadzi nie tylko policja, ale też Grupa Specjalna Płetwonurków RP. - Przed chwilą zeszliśmy z rzeki. W czwartek pracowaliśmy do późnych godzin wieczornych w miejscach, których z różnych względów wcześniej nie udało nam się sprawdzić - mówi Maciej Rokus z grupy.
Rokus przyznaje, że po świętach płetwonurkowie wrócą do miejsc, w których ciało potencjalnie może się znajdować. - Chcemy sprawdzić lokalizacje, w których nawet najnowszy sprzęt nie wykaże obecności ciała. Dlatego w tych miejscach badania trzeba przeprowadzić w inny sposób - tłumaczy. - Pętla się zacieśnia, zostało coraz mniej miejsc do sprawdzenia. Nie ma cudów, przyroda rządzi się własnymi prawami. Jeśli ciało znajduje się w rzece, myślę, że do końca maja powinno się odnaleźć. To bardzo duży obszar, jest prawdopodobne, że ciało zostanie odnalezione przez przypadkową osobę, choćby wędkarza - dodaje.
Jak wyjaśnia Rokus, w trakcie poszukiwań Ewy Tylman na Warcie, płetwonurkowie natknęli się m.in. na 5 zatopionych samochodów i łodzie. - Odnaleźliśmy też pięknego jelenia, który utonął. Myślę, że chciał się napić wody i zsunął się do rzeki w miejscu, gdzie brzeg był zbyt stromy, a później nie mógł się wydostać. Było nam go bardzo żal - mówi. Innym razem wyciągnięto z rzeki "kukłę". - Ludzie wrzucają do rzeki różne obiekty. Mylą nas w trakcie poszukiwań, a wiadomo, że sprawdzić trzeba każdy znak - kończy.


Najpopularniejsze komentarze