Dramat rodziny spod Poznania. "Jako tacie jest mi wstyd, że nie mogę zabezpieczyć odpowiednich warunków życia rodzinie"
12-letni Filip zmaga się z ciężką chorobą. Chwilami staje się agresywny dla swoich bliskich.
W sierpniu 2021 roku u Filipa zdiagnozowano guza mózgu, po tym jak wcześniej pojawiły się silne bóle głowy oraz poranne wymioty. Badania wykazały wodogłowie i bardzo wysokie ciśnienie wewnątrzczaszkowe, które bezpośrednio zagrażało jego życiu. Od tamtej pory chłopiec przeszedł osiem poważnych operacji. Sytuacja z dnia na dzień staje się trudniejsza.
"Guz mózgu u Filipa na obecnym poziomie medycyny jest nieusuwalny. Deficyty powstałe w wyniku jego wystąpienia, jak i pooperacyjnych skutków - w tym chemioterapii - spowodowały postępujące napady niekontrolowanej agresji... Jest kilka do kilkunastu dziennie. Ataki nożem, bicie, przemoc fizyczna względem członków rodziny, w tym mamy i 10-letniej siostrzyczki... Ponadto Filip w wyniku uszkodzeń pooperacyjnych nie posiada poczucia nasycenia. Bez względu na to ile zje, jest stale głodny i za choćby skrawek jedzenia jest w stanie zrobić wszystko" informuje na łamach siepomaga.pl tata chłopca.
Filip ma 12 lat i waży 68 kg. W trakcie napadów agresji rodzice nie są w stanie samodzielnie przenieść go do przygotowanego pokoju, dlatego konieczne jest jego przytrzymanie do momentu wyciszenia, co trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu minut.
Ataki występują zarówno w dzień, jak i w nocy, wiążą się z krzykiem i uderzaniem w drzwi oraz powodują duże obciążenie dla całej rodziny. Mimo prób nie udało się znaleźć placówki, która mogłaby zapewnić odpowiednią opiekę.
Rodzina podkreśla, że Filip poza epizodami agresji jest wrażliwym i empatycznym dzieckiem, które po atakach odczuwa silne poczucie winy. Chłopiec zmaga się również z guzem mózgu i jego powikłaniami, w tym pogarszającym się wzrokiem. Opieka nad nim przekracza możliwości rodziców.
Rodzina ma świadomość, że sytuacja będzie się pogarszać i rozważa sprzedaż obecnego domu oraz zakup nowego w spokojniejszej okolicy. Kluczowe byłoby w nim stworzenie dostosowanego pokoju dla Filipa na parterze, z własną łazienką i odpowiednimi zabezpieczeniami. Jak podkreślają, obecnie nie są jednak w stanie finansowo zrealizować takiego rozwiązania.
"Jako tacie jest mi wstyd, że nie mogę zabezpieczyć odpowiednich warunków życia rodzinie. To mnie po prostu przerasta, ale proszę, postawcie się w mojej sytuacji, choćby na chwilę... Nie mam innego wyjścia, tylko próbować" dodaje pan Marcin.
"Dlatego proszę, pomóżcie mi w walce o lepszy los dla mojego syna. Pomóżcie zapewnić bezpieczeństwo jego mamie i 10-letniej siostrzyczce. Ja naprawdę wierzę, że uda się nam przetrwać ten koszmar, że naszą rodzinę czekają jeszcze dobre dni - razem z Filipem" - kończy.
Pomóc możemy tutaj.


