Mieszkańcy wybudowali dom parafialny pod Poznaniem, dziś nie mają do niego dostępu, bo mieszka w nim rodzina. Co na to parafia?
Sytuacja z Bogucina.
W tej sprawie napisała do nas Czytelniczka, parafianka z parafii pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Poznaniu. Parafia ma siedzibę w Poznaniu, ale obejmuje też mieszkańców Bogucina. - Chodzi o dom parafialny, który mieszkańcy sami wybudowali - a dziś nie mają do niego żadnego dostępu - zauważa. - Historia tego miejsca jest dla mieszkańców bardzo ważna. Kaplica w Bogucinie powstała na gruncie przekazanym parafii przez ks. Stanisława Janke, który pochodził z tej miejscowości (rodzina po dziś dzień tu mieszka). W latach 80. mieszkańcy własnymi siłami wznieśli kaplicę pw. Matki Bożej Różańcowej - często własną pracą, z własnych materiałów i ze zbiórek. To było miejsce tworzone oddolnie - przez ludzi i dla ludzi. Później, z inicjatywy śp. ks. Jana Bartkowiaka, rozpoczęto budowę domu parafialnego. Był to kapłan niezwykle oddany parafii i mieszkańcom - żył bardzo skromnie, nierzadko chodził w podartych sutannach, a ostatnią złotówkę oddałby potrzebującym - dodaje. Ksiądz już nie żyje.
Z relacji Czytelniczki wynika, że dom parafialny powstał jako dzieło mieszkańców. Aktualnie jednak nie pełni parafialnych funkcji. Został wynajęty osobie prywatnej, która mieszka w nim z rodziną. - Nie są podejmowane żadne działania, które mogłyby tę sytuację zmienić. W odpowiedziach pojawia się argument, że obecny proboszcz nie podpisywał tej umowy, a mieszkańcy mogą korzystać z sali wiejskiej. Wśród mieszkańców narasta duże poczucie niesprawiedliwości. W ich odczuciu działka została przekazana na cele kościelne, kaplica powstała dzięki ich pracy i środkom, dom parafialny był budowany wspólnymi siłami, a dziś ta infrastruktura nie służy lokalnej wspólnocie. Wiele osób czuje się oszukanych i pomijanych. Temat jest szeroko komentowany, ale jednocześnie wiele osób obawia się mówić o nim publicznie.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z proboszczem wskazanej parafii. To o. Damian Piątkowiak SVD. - Temat tzw. domu parafialnego w Bogucinie nie jest tematem nowym. Decyzje zapadły już prawie 6 lat temu, natomiast ja jestem w parafii zaledwie od półtora roku. Znam je jedynie z relacji. Usłyszałem, że poprzedni proboszcz, widząc kiepski stan ciągle niezakończonej budowy domu parafialnego w Bogucinie i mając świadomość, że parafia nie posiada środków na wykończenie budynku i nie ma jasnego pomysłu na jego przeznaczenie, zaprosił mieszkańców na zebranie w kaplicy w Bogucinie. Podczas tego spotkania postanowiono wspólnie, by wynająć budynek rodzinie, która zainwestuje własne środki w doprowadzenie domu do stanu używalności i potem "odmieszka" zainwestowane w remont pieniądze według zawartej umowy - wyjaśnia proboszcz.
Ksiądz zaznacza, że mieszkańców Bogucina nie pozbawiono domu parafialnego, bo ten de facto do tej pory nie istniał. - Decyzja podjęta przez poprzednika uchroniła budynek przed dalszą dewastacją i pozwoliła zabezpieczyć mienie parafii. Dla jasności należy zaznaczyć, że domu nie sprzedano, a jedynie go wynajęto, czyli ciągle jest własnością parafii - podkreśla. W najbliższym czasie w tej kwestii nic się nie zmieni. - Umowa wynajmu ma swoje ramy czasowe i na ten moment nie podlega zmianom. Jestem w kontakcie z rodziną, która obecnie mieszka w budynku, aby wypracować na przyszłość jakąś dobrą formę współpracy - kończy.

