Ktoś notorycznie kradnie mieszkańcom jedzenie spod drzwi. "Musiałam zrezygnować z cateringu."
Mieszkańcy Łazarza skarżą się na złodzieja widmo.
Jeden z mieszkańców Łazarza poruszył temat kradzieży jedzenia, które regularnie zamawiał pod drzwi mieszkania. Umieścił na "Nieformalnej Grupie Łazarskiej" post ostrzegający przed złodziejem paczek żywnościowych.
- Dzisiaj w nocy między 3:00-7:00 zostały skradzione spod drzwi dwie paczki z żywnością. Zdarzyło się to pierwszy raz, a jedzenie otrzymujemy od 2 miesięcy, więc nie mógł to być nikt z mieszkańców. Zresztą wiem, że nikt z sąsiadów nie zrobiłby czegoś takiego. Dbając o dobro wspólne, chciałbym zasugerować, że kręci się ktoś obcy po kamienicy, proszę na siebie uważać - brzmiała treść wpisu mieszkańca.
Okazuje się, że jego przypadek nie jest odosobniony. Inni mieszkańcy Łazarza również przyznali, że ginie im jedzenie z cateringu, które w nocy przynosi kurier.
- Mi kradli ze Stablewskiego codziennie i musiałam zrezygnować z cateringu. Na Głogowskiej też kradli, więc nie jesteś sam w tym temacie - odpisała mieszkanka Łazarza.
Co ciekawe, w polskim prawie kradzież jedzenia jest traktowana jako kradzież mienia ruchomego. Może być zakwalifikowana jako przestępstwo lub wykroczenie. Wszystko zależy od wartości posiłków.

