Zwolnienia grupowe w poznańskim zakładzie. Pracę ma stracić nawet połowa załogi
Chodzi o zakłady WSK Poznań.
WSK Poznań znalazły się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Zakład, specjalizujący się w produkcji komponentów do silników wysokoprężnych i lotniczych, zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, wynikającymi głównie z niedoboru zamówień. Sprawę opisuje "Głos Wielkopolski".
Jak podkreślono, pracę może tu stracić nawet połowa z liczącej 120 osób załogi. Od listopada ubiegłego roku firma objęta jest postępowaniem sanacyjnym, co oznacza zawieszenie ustawowej ochrony przed zwolnieniami. W praktyce zagrożenie utratą pracy dotyczy wszystkich pracowników - także osób w wieku przedemerytalnym, kobiet w ciąży oraz przedstawicieli związków zawodowych.
"Na razie nikt nie wie, kto odejdzie" - komentuje w rozmowie z dziennikarzami Mariusz Śmiglak, przewodniczący zakładowej "Solidarności". "Prowadziliśmy rozmowy z zarządem i z zarządcą sanacyjnym. Obiecali nam, że pracownicy będą typowani w ramach fachowości. Nie będą brali pod uwagę pracownicy przedemerytalni. Jednak tak naprawdę nikt nie wie, kto będzie podany do zwolnienia. Niepewność jest w tym momencie bardzo duża"- dodaje.
"Straciliśmy część rynków zbytu, gdzie sprzedawaliśmy nasze wyroby, takie jak pompy wtryskowe na pierwszy montaż do produkcji nowych ciągników, a także jako części zamienne. Głównie ze względu na nałożone sankcje gospodarcze na te kraje" - informuje Jakub Żychliński, przewodniczący Związku Zawodowego "Inżynierów i Techników". "Z pewnością powinniśmy odejść od produkcji pomp, a w zamian rozpocząć produkcję czegoś innego. Plan restrukturyzacyjny polega nie tylko na redukcji, ale też wdrożeniu nowej drogi" - dodaje.
Na komentarz zarządu WSK Poznań oraz właściciela firmy Agencji Rozwoju Przemysłu trzeba poczekać.


