Reklama

Śmiertelnie potrącił rowerzystkę w Poznaniu. "Ona zmarła na moich rękach"

fot. Czytelnik
fot. Czytelnik

Ruszył proces kierowcy Ubera.

9 lutego na ulicy Dąbrowskiego, w rejonie Ogrodu Botanicznego, kierowca samochodu osobowego potracił rowerzystkę. Kobieta poruszała się po oznakowanym i oświetlonym przejeździe rowerowym. Kierowca Ubera, 35-letni Białorusin trafił do aresztu. Był pod wpływem marihuany. Ostatecznie usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku pod wpływem środków odurzających. Na początku sierpnia decyzją sądu mężczyzna wyszedł z aresztu. Rodzina kobiety obawiała się, że 35-latek wyjedzie z Polski i unikanie kary. Po interwencji dziennikarzy z "Gazety Wyborczej" prokurator wydał zakaz opuszczania kraju dla Białorusina. Wstępnie nie było wiadomo, gdzie jest - ostatecznie zatrzymano go w Szczecinie. Zaraz po zatrzymaniu prokurator przedstawił mężczyźnie środek zapobiegawczy w postaci zakazu opuszczania kraju, jednocześnie przedłużono zastosowanie aresztu na kolejne 3 miesiące.

Prowadzisz firmę? Zgłoś się do bezpłatnego konkursu Poznański Lider Przedsiębiorczości. Czytelne zasady, prosty formularz, łatwe zgłoszenie. Czekamy na Ciebie do końca lutego.
REKLAMA

W piątek 35-letni obywatel Białorusi stanął przed sądem. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. "Nie przyznaję się do tego, że byłem pod wpływem środka odurzającego. Tego dnia nie paliłem marihuany, ale wcześniej tak. Było to w weekend, w piątek albo sobotę" - powiedział cytowany przez "Głos Wielkopolski" Aliaksandr S. Dodał, że pamięta całe zdarzenie. Przekazał, że jak ruszył spod świateł dodał trochę więcej gazu, by samochód nie zgasł. Przyznał też, że patrzył w telefon.

"Dalej wszystko, jak w zwolnionym filmie - bardzo powoli pęka szyba, widzę każde pęknięcie tej szyby, jestem już w szoku. Zatrzymałem się, wybiegłem z samochodu. Pierwszą napotkaną osobę poprosiłem, żeby zadzwoniła na pogotowie. Chłopak rozmawiał z pogotowiem, dawał mi instrukcje, ja je wykonywałem. Próbowałem udzielić pierwszej pomocy z pomocą swojego pasażera. Zdjęliśmy jej plecak, podłożyliśmy pod głowę. Przewróciliśmy na bok, dziewczyna jeszcze oddychała, ale już "skrzypiała". Wkrótce przyjechała policja, dziewczyna jeszcze żyła, a w ciągu kilku chwil ona zmarła na moich rękach" - mówił.

Oskarżyciel posiłkowy - brat zmarłej tragicznie Aleksandry, podkreślił, że 26-latka była zawsze bardzo ostrożna. Dodał, że ten wypadek diametralnie zmienił życie całej rodziny oraz partnera młodej poznanianki.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 5 stycznia.


Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

11℃
3℃
Poziom opadów:
0.6 mm
Wiatr do:
10 km
Stan powietrza
PM2.5
31.70 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro