Reklama

Podawała się za lekarkę i miała prywatną przychodnię w Poznaniu

Zdjęcie ilustracyjne | fot. DarkoStojanovic / pixabay.com

Sandra C. bez uprawnień badała pacjentów i wystawiała im recepty.

Historią kobiety zajęli się dziennikarze Uwagi TVN. Jak ustalili, kobieta prowadziła w Poznaniu prywatną przychodnię. Jej pracownicy - lekarze, zajmowali się m.in. pensjonariuszami jednego z poznańskich domów pobytu seniora. Podopieczną tego DPS została 96-letnia babcia pani Kornelii, z wykształcenia lekarki. To ona z niepokojem obserwowała propozycje leczenia dla swojej babci, które otrzymywała od opiekujących się nią lekarzy pracujących w DPS. Rozmawiała wówczas telefonicznie z Sandrą C. Ta przyznała, że jest lekarzem, patomorfologiem. Pani Kornelia przypomniała sobie opowieść swojej innej koleżanki, także lekarki, o Sandrze C. Koleżanka opowiadała, że Sandra C. używała jej pieczątek podczas konsultacji pacjentów DPS. Robiła to przez mniej więcej rok, gdy podległa jej lekarka nie pracowała już w przychodni.

Nowość w salonach WONDERLAND. Tylko do końca grudnia makijaż permanentny ust w cenie 550 zł #peselniemaznaczenia #wonderlandpolska
REKLAMA

Kobiety dotarły do rzekomego dyplomu ukończenia studiów medycznych Sandry C. Wynika z niego, że ukończyła Wydział Lekarski poznańskiego Uniwersytetu Medycznego i zrobiła podczas studiów specjalizacje z patomorfologii i seksuologii (na dyplomie nie może być o tym informacji, bo specjalizację robi się później). Na dyplomie próżno też szukać np. podpisu rektora. Numer dyplomu należy natomiast do innej osoby. Dziennikarze Uwagi ustalili, że Sandra C. studiowała na Uniwersytecie Medycznym, ale... na Wydziale nauk o zdrowiu. Po tym kierunku nie zostaje się lekarzem.

Problemów było więcej. W DPS pojawiały się m.in. recepty wypisane z błędami. Rodzina jednej z osób, którą "lekarka" się zajmowała, o swoich podejrzeniach zawiadomiła NFZ. W należącej do niej przychodni przeprowadzono kontrolę. Z ustaleń Narodowego Funduszu Zdrowia wynikało, że wyłudzono około 0,5 mln złotych, na przychodnię nałożono karę i wypowiedziano jej umowę. Złożono też do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Sandra C. usłyszała zarzuty - m.in. wyłudzenia mienia i podszywania się pod lekarza. Nie przyznała się do winy, odmówiła składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niej dozór policyjny, a także nałożono na nią zakaz wykonywania czynności medycznych. Mimo to dziennikarze Uwagi TVN bez problemu umówili się z nią na zabieg, który musi wykonywać lekarz. Ostatecznie do spotkania jednak nie doszło, bo Sandra C. musiała je odwołać ze względu na "urlop".

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

W Poznaniu ma w czwartek padać śnieg
0℃
-4℃
Poziom opadów:
4.4 mm
Wiatr do:
17 km
Stan powietrza
PM2.5
24.89 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro
RODO info obraz

Dbamy o Twoje bezpieczeństwo

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia optymalnego działania strony internetowej oraz ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu. Pozwala to m.in. dostosować wygląd strony internetowej oraz reklamy do Państwa preferencji. Dane osobowe będą używane także do personalizacji reklam, a pliki cookie mogą być używane do reklam spersonalizowanych i niespersonalizowanych. Pliki cookies wykorzystujemy także w celach statystycznych. Zarządzać plikami coookies mogą Państwa z poziomu wykorzystywanej przeglądarki internetowej. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Prywatności.