Poznaniak zginał w katastrofie samolotu CASA
Do soboty godziny 19.00 trwa w całej Polsce żałoba narodowa upamiętniająca śmierć pasażerów samolotu CASA w katastrofie lotniczej, która miała miejsce w środę. Jednym z nieżyjących był pilot pochodzący z Poznania - porucznik Michał Smyczyński.
W środę wieczorem cała Polska zamarła, kiedy do publicznej wiadomośc została podana informacja o katastrofie samolotu wojskowego CASA. Samolot rozbił się w Mirosławcu tuż przed lądowaniem. Maszyna podróżowała na trasie z Warszawy do Krakowa przez Powidz, Krzesiny, Mirosławiec i Świdwin. Z Warszawy wyruszyło 40 uczestników konferencji na temat bezpieczeństwa lotnictwa Część z nich wysiadła podczas lądowania w Krzesinach oraz w Powidzu. Pozostałe 20 osób leciało do Mirosławca, jednak tuż przed lądowaniem z Mirosławcu samolot rozbił się z nieznanych dotąd przyczyn.
W katastrofie zginęło 16 pasażerów oraz 4 pilotów. Wszyscy członkowie załogi byli zasłużonymi dla polskiego lotnictwa postaciami. Wśród nich był również poznaniak porucznik Michał Smyczyński. Wychował się na Grunwaldzie. Już od najmłodszych lat w domu rodzinnym rozwijał swoją pasję do samolotów. Tuż po edukacji w I Liceum Ogólnokształcącym podjął naukę w Poznańskim Aeroklubie. Później swoje umiejętności rozwijał w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Tuż po kolejnych awansach i przeniesieniach do różnych jednostek zaczął swoją pracę za sterami samolotu CASA. Latał głownie do Iraku oraz Afganistanu. Na stałe przeprowadził się wraz z rodziną do Krakowa.
Porucznik Michał Smyczyński miał 32 lata.

