Prowadzisz auto "pod wpływem"? Możesz dożywotnio stracić prawo jazdy
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem już w połowie tego roku będą mogły obowiązywać wyższe kary m.in. za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i przekroczenie prędkości. Za jazdę "pod wpływem" będzie można dożywotnio stracić prawo jazdy.
Na początku lutego Sejm zajmował się m.in. kwestią surowszych kar dla nietrzeźwych kierowców, które mają "zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i zapewnić zadośćuczynienie ofiarom wypadków". To pokłosie wydarzeń m.in. z początku ubiegłego roku. Najpierw 1 stycznia w Kamieniu Pomorskim pijany kierowca samochodu osobowego spowodował wypadek, w wyniku którego zginęło sześć osób. 6 stycznia, w święto Trzech Króli, do podobnej tragedii doszło w Łodzi. Tym razem pijany motorniczy tramwaju śmiertelnie potrącił dwie osoby, kolejna potrącona kobieta w stanie ciężkim trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Ranny został również kierowca samochodu osobowego, w który wjechał tramwaj.
Już po pierwszym tragicznym wypadku rozpoczęła się ogólnopolska dyskusja na temat karania osób prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu. Sytuacja z Łodzi tylko ją zintensyfikowała. Z problemem pijanych kierowców zmagają się także policjanci z poznańskiej drogówki. Pod koniec stycznia informowaliśmy, że w pierwszym miesiącu tego roku w stolicy Wielkopolski zatrzymano 69 praw jazdy. W tym 34 za jazdę pod wpływem alkoholu. - Pamiętajmy, że decydując się na jazdę pod wpływem alkoholu musimy być świadomi z jak poważnymi konsekwencjami prawnymi wiąże się nasze zachowanie. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat więzienia. Jednakże największą ceną, którą możemy zapłacić może być spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Z tą świadomością pozostaniemy do końca życia - wyjaśniała wówczas Patrycja Banaszak z poznańskiej policji.
Teraz kary za jazdę pod wpływem alkoholu lub środków odurzających będą surowsze. Posłowie dyskutowali na ten temat w Sejmie na początku lutego. Jakie czekają nas zmiany? Kierowca prowadzący pojazd w stanie nietrzeźwości straci prawo jazdy. Jeśli to pierwszy taki przypadek w jego życiu - na okres od 3 do 15 lat. Jeśli to drugi taki "incydent" - straci prawo jazdy dożywotnio. A na utracie prawa jazdy się nie skończy. Osoba złapana pierwszy raz będzie musiała wpłacić przynajmniej 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Jeśli kierowca zostanie złapany na jeździe na podwójnym gazie ponownie - kwota wzrośnie do 10 tysięcy złotych.
Za spowodowanie śmiertelnego wypadku (lub takiego, w wyniku którego osoba pokrzywdzona zostanie kaleką) po alkoholu kierowca dożywotnio straci prawo jazdy. Dodatkowo sprawca będzie musiał zapłacić pokrzywdzonemu lub jego rodzinie co najmniej 10 tysięcy złotych.
Jeśli kierowca, któremu wcześniej zabrano prawo jazdy, zdecyduje się na prowadzenie auta, popełni przestępstwo. Grozić za to będą maksymalnie 2 lata więzienia.
To wciąż nie koniec. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h kierowca ma tracić prawo jazdy na trzy miesiące. Podobne konsekwencje spotkają kierowcę, który będzie przewozić samochodem więcej osób, niż dopuszcza to dowód rejestracyjny (z wykluczeniem kierowców komunikacji miejskiej).
Już w styczniu pojawiły się pewne poprawki do projektu. - Posłowie chcą, by osoby z orzeczonym zakazem prowadzenia pojazdów, o ile sąd uzna, że nie zagrażają one bezpieczeństwu w komunikacji, po pewnym czasie mogły usiąść za kierownicą samochodu, pod warunkiem, że będzie on wyposażony w tzw. blokadę alkoholową. Urządzenie to ma uniemożliwiać włączenie silnika, gdy poziom alkoholu w powietrzu wydychanym przez kierowcę wyniesie 0,1 mg alkoholu w 1 dm3. Jeżeli zakaz był czasowy, możliwe byłoby to po upływie połowy czasu, a w przypadku zakazów dożywotnich - po upływie 10 lat - informuje Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu.
Tematem zajmowaliśmy się już w ubiegłym roku. Ryszard Fonżychowski ze stowarzyszenia Droga i Bezpieczeństwo przyznał wówczas, że wyższe kary nie rozwiążą problemu. - Już teraz prawo jest stosunkowo surowe, ale czymś zupełnie innym jest poczucie nieuchronności kary. Oczywiście alkohol jest dla ludzi, ale w granicach rozsądku - mówił.
Fonżychowski tłumaczył, że w Polsce trzeba rozpocząć odpowiednio edukować młodzież. - Często kierowcy wsiadający za kółko pod wpływem alkoholu tłumaczą, że przecież pili wczoraj wieczorem. Po prostu nie mają pojęcia o metabolizmie, a to są braki ze szkoły. Na edukację trzeba położyć większy nacisk. Już gimnazjaliści próbują alkoholu, więc tym bardziej trzeba im tłumaczyć jakie są tego skutki - dodał.
Zmiany w kodeksie karnym i niektórych innych ustawach muszą zostać zaakceptowane przez Senat. Jeśli wszystko przebiegnie bez problemów - będą mogły zacząć obowiązywać w połowie tego roku.


