Reklama
Reklama

Lech blisko strefy spadkowej

fot. lechpoznan.pl/Kuba Błoszyk

Lech Poznań przegrał spotkanie 9. kolejki ekstraklasy z Zagłębiem Lubin 0:1. Wynik spotkania ustalił pięknym strzałem Mateusza Bartczaka, a mecz zobaczyło 22 tys. widzów.

Pierwszy kwadrans należał do zespołu Jacka Zielińskiego, który zdecydowanie zdominował Zagłębie Lubin. Już w 3. minucie bliski zdobycia gola był Siergiej Kriwiec, a kilka minut później strzałem z dystansu bramkarza gości próbował zaskoczyć Sławomir Peszko. Później Lech miał rzuty rożne, ale piłkę z łatwością wyłapywał Bajon Isailović. W 14. minucie groźnie uderzył Peszko, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką, a chwilę później Semir Stilić idealnie podał do Artjomsa Rudnevsa, który niestety fatalnie kiksował.

Przedłużanie rzęs jest bez sensu. W maju Laminacja + lifting + botox rzęs -20% od ceny regularnej tylko w salonach Wonderland. Zadzwoń: Salon Poznań tel. 607 608 867, Salon Swarzędz tel. 512 526 525 lub zarezerwuj: Wonderland.pl
REKLAMA


Od tego momentu gra się wyrównała, a Zagłębie zaczęło stwarzać sobie okazje na zdobycie bramki. Najpierw Szymon Pawłowski uciekł lewą stroną i podał do Dawida Plizgi, który wywalczył tylko rzut rożny. W 38. minucie rywale mieli znakomitą okazję, aby wyjść na prowadzenie. Mouhmadou Traore uciekł obrońcą Lecha, ale na posterunku był Jasmin Burić. Było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla podopiecznych Jacka Zielińskiego, że trzeba uważać na tego zawodnika. Tuż przed przerwą żółtą kartkę za zatrzymanie faulem rajdu Wojciecha Kędziory otrzymał Bartosz Bosacki.

Po przerwie pierwszy zaatakował Lech, ale piłkę po podaniu Sławomira Peszko stracił na wysokości pola karnego Semir Stilic. Później inicjatywa należała do Zagłębia, a trybuny ożyły dopiero w 56. minucie, gdy Artjoms Rudnevs idealnie wyłożył piłkę Kriwieca, ale jego strzał tak jak i gra pozostawiał wiele do życzenia. W kolejnych minutach przewaga była po stronie Zagłębia, ale zespołowi Marka Bajora brakowało okazji.

W 72. minucie obrońcy Lecha dali się oszukać i w sytuacji sam na sam z Jasminem Buricem znalazł się Szymon Pawłowski. Lepszy okazał się bramkarz gospodarzy. Niestety w następnej akcji nie miał już szczęścia i został pokonany przez Mateusza Bartczaka. Piłka po jego strzale zza linii pola karnego wpadła pod poprzeczkę.

Po stracie bramki gra Lecha z minuty na minutę przypominała zespół z zaplecza ekstraklasy. Natomiast Zagłębie z łatwością rozbijało ataki gospodarzy i wyprowadzało groźne kontry. Swoje okazje zmarnowali Dawid Plizga i Wojciech Kędziora. Lech miał jeszcze szansę na wyrównanie tuż przed końcem spotkania po stałym fragmencie gry, ale piłkę z głowy Joela Tshibamby zdjął Bojan Isailović.

- Przegraliśmy bardzo ważny mecz, którego nie mieliśmy prawa przegrać, ale niestety to się wydarzyło. Jesteśmy w szoku. Rzadko kto się liczył z porażką w tym meczu. Czuję się jakbym dostał obuchem w głowę. Pierwsza połowa tego nie zapowiadało, ale po przerwie wyglądało to źle. Tragedia stała się faktem. Jesteśmy w ciężkiej sytuacji i teraz trzeba zrobić wszystko żeby z tego wyjść. Sami nawarzyliśmy sobie tego piwa -
powiedział po meczu z Zagłębiem trener Lecha, Jacek Zieliński.

Lech Poznań - KGHM Zagłębie Lubin 0:1 (0:0)
Bramki: Mateusz Bartczak (74. minuta)
Żółta kartka: Ivan Djurdjević, Bartosz Bosacki, Marcin Kikut.
Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów 22000

Lech: Jasmin Burić - Marcin Kikut, Bartosz Bosacki, Ivan Djurdjević, Seweryn Gancarczyk - Semir St ilić, Dimitrije Injac, Siergiej Kriwiec (78. Jacek Kiełb), Kamil Drygas (63. Joel Tshibamba), Sławomir Peszko - Artjoms Rudnevs.

Zagłębie: Bojan Isailović - Bartosz Rymaniak, Michał Stasiak, Csaba Horvath (29. Sergio Mauricio Reina Piedrahita), Przemysław Kocot - Szymon Pawłowski, Damian Dąbrowski, Dawid Plizga, Mateusz Bartczak, Wojciech Kędziora - Mouhamadou Traore (90+3. Arkadiusz Woźniak).

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

27℃
9℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
11.05 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro