Smród i fekalia na poznańskim targowisku. "Wystrzeliła studzienka z g***ami"
Problem mieli kupcy z Rynku Jeżyckiego.
W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji dotarło kilka wiadomości od osób pracujących i korzystających z Rynku Jeżyckiego. - Czy może państwo zajęliby się taką trudną sytuacją? Jesteśmy klientami Rynku Jeżyckiego i ostatnimi czasy, wchodząc na ten rynek od narożnika Kraszewskiego i Dąbrowskiego, ze studzienek kanalizacyjnych wypływają fekalia. Klienci nie mogą dojść do punktów handlowych, a targowiska, jak słyszałem od sprzedających, w ogóle się tym nie zainteresowały. Obecnie pogoda jest z wysokimi temperaturami i może to doprowadzić do poważnych konsekwencji epidemiologicznych - relacjonował Czytelnik. - Prosimy o interwencję w sprawie Rynku Jeżyckiego, na jego terenie pływają fekalia, a zarząd od kilku tygodni bagatelizuje sprawę. Dziś wystrzeliła studzienka z gównami - dodała kolejna osoba.
Już w ubiegłym tygodniu skierowaliśmy zapytanie w tej sprawie do Straży Miejskiej, następnie do miasta. Skierowano nas do miejskiej jednostki - Poznańskie Rynki i Place, ale okazuje się, że ta jednostka przejmie pieczę nad targowiskami od sierpnia. Aktualnie sprawą zajmuje się spółka Targowiska.
Iwona Rafińska, prezes Targowisk, potwierdza, że sprawa została załatwiona w ubiegłym tygodniu. - Okazało się, że w kanalizacji utworzył się czop, który zablokował przepływ ścieków i zaczęły wyciekać na powierzchnię. Wezwaliśmy dwie firmy - jedna proponowała wykonanie wykopu w celu udrożnienia rury, a druga zadziałała na tyle skutecznie, że czop został zlikwidowany i kanalizacja zaczęła działać prawidłowo - tłumaczy.


