Lorenzo z poznańskiego ZOO stracił palce. "Najprawdopodobniej doszło do poważnych zaniedbań"
Radna Prawa i Sprawiedliwości domaga się reakcji władz miasta.
O sytuacji poinformowało Radio Poznań. Ewa Jemielity domaga się, by zostały wyciągnięte konsekwencje. "W jednym z działów najprawdopodobniej doszło do poważnych zaniedbań, których skutkiem było odmrożenie kończyn małpki saki i koniecznej amputacji palców zwierzęcia" - mówi radna PiS. "Tylko dlatego, że nowa pani kierownik podobno postanowiła sobie "pokierownikować", i efekt jest taki, że małpka sobie odmroziła paluszki" - dodaje Jemielity.
Radna podała, że odmrożenie było tak poważne, iż konieczne były wielokrotne zabiegi. Kierownik Nowego Zoo w Poznaniu, Remigiusz Koziński, w rozmowie z Radiem Poznań potwierdził zdarzenie i podkreślił, że nie było to wynikiem zaniedbania, lecz błędu, za który odpowiedzialni pracownicy zostali ukarani.
"Błąd polegał na tym, że po prostu pozostawiono dostęp do pomieszczenia zewnętrznego, do którego małpa przy tak silnych mrozach nie powinna mieć dostępu. Samiec saki odmroził sobie palce, musiał mieć część palców amputowanych, na szczęście teraz porusza się normalnie" - wyjaśnia Koziński.
Zaznaczył, że Lorenzo obecnie czuje się dobrze. Radna Ewa Jemielity nazwała to kolejnym niepokojącym incydentem w poznańskim zoo i domaga się reakcji władz miasta.

