Fundacja z regionu pod lupą policji. Doszło do oszustwa?
Miała być pomoc potrzebującym, są duże wątpliwości.
Chodzi o Fundację Sercem Przyprawioną z Konina. O problemach fundacji w ubiegłym tygodniu poinformował lokalny portal lm.pl. Z ustaleń portalu wynika, że fundacja od pół roku korzysta z miejskiego lokalu bez umowy. I nie są to pierwsze problemy lokalowe fundacji. Najpierw, od 2018 do 2022 roku, użytkowała ten sam lokal na preferencyjnych warunkach (trzeba było tylko opłacać media), ale mimo to rachunków nie opłacano. Pojawił się dług, więc miasto fundację eksmitowało. Po pewnym czasie fundacja wyprosiła u urzędników możliwość powrotu do lokalu pod warunkiem spłaty długu w ratach. Miasto się zgodziło, ale długu nie spłacono. Od 1 czerwca ubiegłego roku fundacja zajmuje lokal nielegalnie, bez umowy. Trwa procedura eksmisyjna.
Portal ustalił, że nie są to jedyne długi fundacji. Ma zaległości także wobec spółdzielni mieszkaniowych i prywatnych podmiotów, do opłacenia są też rachunki za energię elektryczną.
Kwestia długów to jedno. Zupełnie inną sprawą są wątpliwości dotyczące rozliczeń fundacji z pieniędzy przekazywanych przez darczyńców dla potrzebujących. W mediach społecznościowych widać mnóstwo wpisów podważających wiarygodność fundacji. Jej prezes odnosi się do "fali hejtu" (jak ją sama nazywa) w nagraniach umieszczanych na Facebooku. Darczyńcy domagają się przedstawienia faktur za rzekomo zrealizowane zakupy, ale tych dotąd nie pokazano. Prezes wyjaśnia, że nawet jeśli je pokaże, i tak zostanie nazwana oszustką. Więc ich nie pokazuje.
Portal konin.naszemiasto.pl podał, że sprawą fundacji zajmuje się już lokalna policja. Śledztwo wszczęto w związku ze zgłoszeniami od mieszkańców.


