Zapadnie wyrok w sprawie skatowania strusia Zenka? "Czekaliśmy na ten moment długo"
Właściciele Traperskiej Osady w Bolechówku liczą na sprawiedliwość.
Śmierć strusia Zenka to temat, który bardzo poruszył opinię publiczną. Łukasz Sz. w listopadzie stanął przed poznańskim sądem w związku ze sprawą brutalnego pobicia strusia Zenka. Mężczyzna odpowiada również za zarzuty dotyczące handlu narkotykami oraz kierowania groźbami - łącznie postawiono mu ich 21. Jak zapowiedziano, 12 stycznia odbędzie się kolejna rozprawa. Być może podejrzany usłyszy wyrok.
"Staniemy w ciszy, ale z sercami, które pamiętają. Nie zapomnimy naszego Strusia Zenka. Nie zapomnimy bólu, bezsilności i tej chwili, w której coś pękło na zawsze. Walczymy o prawdę. Walczymy o sprawiedliwość. Nie dla zemsty. Dla sensu. Dla granicy. Dla tego, żeby takie historie nie znikały w ciszy. W poniedziałek oskarżony ma usłyszeć wyrok. Czekaliśmy na ten moment długo. Ponad rok... Bardzo długo. Trzymajcie kciuki, żeby sprawiedliwość wygrała. Dla Strusia Zenka. Dla wszystkich, którzy nie potrafią się bronić" - informują w mediach społecznościowych właściciele Traperskiej Osady w Bolechówku.
Przypomnijmy, do zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 stycznia 2025 roku, gdy z Traperskiej Osady w Bolechówku zniknął struś. Od początku było jasne, że zwierzę zostało skradzione, co potwierdziły nagrania z monitoringu, ukazujące kilka osób włamujących się na teren osady. Po południu struś wrócił do zagrody, co początkowo sugerowało, że uciekł swoim oprawcom. Niestety, Zenek - bo tak nazywano ptaka - miał liczne obrażenia, a jego stan szybko się pogarszał. Mimo starań nie udało się go uratować. Jarosław Tylkowski z Traperskiej Osady nie krył oburzenia, podkreślając, że zwierzę zostało brutalnie skatowane. Już następnego dnia zatrzymano trzech podejrzanych. Łukasz Sz. odpowiada przed sądem.

