Reklama

Śmierć psa w poznańskim hotelu dla zwierząt. Został zagryziony? Właściciel obiektu zaprzecza

Zdjęcie ilustracyjne | fot. Engin_Akyurt / unsplash.com
Zdjęcie ilustracyjne | fot. Engin_Akyurt / unsplash.com

W tej sprawie napisała do nas Czytelniczka.

Joanna poinformowała nas, że w czwartek w jednym z poznańskich hoteli dla zwierząt doszło do śmierci jej psa. - W trakcie rozmowy telefonicznej z właścicielką zrozumiałam, że psa w hotelu po śmierci obejrzał weterynarz i nie wiedział dlaczego pies umarł. Właścicielka hotelu zadzwoniła do mnie również w piątek i kajając się, w trakcie rozmowy przyznała się, że psa weterynarz nie widział, że po znalezieniu go na wybiegu martwego kontaktowała się z weterynarzem, ale ten nie chciał przyjść, "bo pies i tak już nie żyje" - tłumaczy Czytelniczka. - Zawinęli psa w ręcznik i zawieźli do mojej rodziny, wujek go odwinął, z ust wyciekała krew, zakrwawione rany miał na szyi. Właścicielka hotelu była przy tym, w piątek w rozmowie telefonicznej właścicielka hotelu przyznała się, że pies został zagryziony lub podduszony przez innego psa z ich hotelu, powiedziała również, że wypadki się zdarzają. Twierdzi, że po śmierci nie widziała obrażeń. Jesteśmy załamani całą tą sytuacją, wujek wczoraj już mnie nie chciał bardziej martwić, ale dzisiaj powiedział, że pies był cały pogryziony - twierdzi kobieta.

- Ciało naszego psa zostało oddane do sekcji zwłok, następnie do kremacji. Oczekujemy na wyniki sekcji. Po otrzymaniu wyników sekcji sprawa trafi do sądu, zrobię wszystko by ta instytucja przestała funkcjonować - zapowiada.

Skontaktowaliśmy się z właścicielem hotelu dla zwierząt, w którym przebywał pies Fado. Przedstawia inną wersję wydarzeń. - Rzeczywiście w ubiegłym tygodniu w naszym hotelu doszło do przykrego zdarzenia. Jeden z podopiecznych, pies Fado, który był u nas już siódmy raz, umarł - mówi. - Po prostu pechowo się złożyło, że do śmierci doszło w trakcie pobytu u nas. Wszyscy mocno to przeżywamy - dodaje.

Jak zapewnia właściciel hotelu, pies nie został pogryziony. - Mamy zrobione jego zdjęcia, wiemy też, że zdjęcia robił mężczyzna, który w imieniu właścicieli odebrał od nas martwego psa. Na ciele Fado nie było żadnych śladów pogryzienia - tłumaczy. - Powinniśmy przekazać psa do utylizacji, ale na życzenie rodziny tego nie zrobiliśmy, został przetransportowany do członka rodziny, ponieważ rodzina przebywała poza Polską. Z tego, co wiemy, pies został przez tę osobę zakopany.

Właściciel hotelu utrzymuje, że właściciele psa nie mają do niego żadnych pretensji. Problemem ma być jednak ich córka, która m.in. zaczęła "oczerniać" hotel w internecie. - Jeśli ta pani chce załatwić sprawę w sądzie to bardzo dobrze, bo chcemy się z nią tam spotkać za falę hejtu, jaka się na nas wylała. My działamy od 10 lat, nie mam sobie ani pracownikom nic do zarzucenia. Dalej robimy swoje - kończy.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

7℃
3℃
Poziom opadów:
2.5 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
27.36 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro