Reklama
Reklama

Morasko: 500 aut na zlocie, wśród nich "Seicento z dziurawym wydechem". "Policja nikogo nie zatrzymywała"

fot. policja

Jak wyglądała noc z soboty na niedzielę na poznańskim Morasku?

Już wcześniej pisaliśmy o sobotniej akcji Policji m.in. na Morasku, gdzie spotkali się "miłośnicy motoryzacji". Policjanci informowali, że byli na miejscu po zgłoszeniach od mieszkańców okolicy (więcej TUTAJ).

Cierpisz na wypadanie włosów po Covid 19? Tylko w czerwcu zabiegi oksybrazji w salonach Wonderland z 15% rabatem. Zadzwoń do nas: Salon Poznań tel. 607 608 867, Salon Swarzędz tel. 512 526 525 lub zarezerwuj: Wonderland.pl
REKLAMA

W tej sprawie napisał do nas jeden z Czytelników, który jest zbulwersowany komunikatem policji. - W sobotę około 22.00 widziałem zlot samochodów drifterów na Morasku. Sytuacja wyglądała nieco inaczej niż to przedstawiają Mundurowi. Na samym kampusie było bardzo dużo samochodów, myślę, że około 500. Wśród nich takie klasyki jak Seicento z dziurawym wydechem. Z daleka słychać było odgłosy driftów. Na Morasku mimo później godziny jest zawsze dość dużo spacerowiczów, biegaczy, ludzie wychodzą na spacer z psami. Driftujący amatorzy motoryzacji stwarzają zatem dla nich realne zagrożenie - pisze Czytelnik.

- Osobiście widziałem dwa radiowozy, które stały tylko na włączonych sygnałach przy wjeździe na kampus przy przystanku UAM Kampus. Nikogo nie zatrzymywali. Wracając widziałem jeszcze dwa radiowozy, które mogły wjechać w to samo miejsce. Osobiście prawie zostałem potrącony na pasach przez jednego z uczestników! Policja nie zareagowała, a stała obok. Moje słowa potwierdza też opublikowane na portalu zdjęcie z kontroli, które jest prowadzone na wyjeździe. Dodam, że mimo iż drogówka stała na sygnałach na wjeździe, uczestnicy nic sobie z tego nie robili, tylko tłumnie zjeżdżali na UAM!!! To pokazuje, gdzie kierowcy mają działania Policji. Sam fakt, że Policja pozwala robić domorosłym drifterom co chcą, a potem przy wyjeździe ewentualnie skontrolują kilka aut, losowo wybranych i pochwalą się o tym w mediach jest bulwersujący! Jak mają się ukrócić takie spotkania, gdy Policja pozwalają drifterom działać pod swoim nosem?! - dopytuje.

Marta Mróz z poznańskiej policji przyznaje, że komunikat funkcjonariuszy, który pojawił się w mediach społecznościowych nie miał charakteru chwalącego, a informacyjny. - Nie była to żadna zorganizowana akcja, a reakcja funkcjonariuszy na zgłoszenia mieszkańców. W związku z tym na miejsce skierowano patrole, które akurat były w okolicy - mówi. - Tym postem chcieliśmy dać mieszkańcom znać, że ich zgłoszenia są istotne i nie pozostają bez reakcji mundurowych. Tu chodzi o bezpieczeństwo, dlatego wyrywkowo kontrolowano samochody, które się tam pojawiły. Wystawiono wiele mandatów, zatrzymano dowody rejestracyjne. W wielu przypadkach kierowcy poruszali się autami, których stan pozostawiał wiele do życzenia. Chociażby były to auta z dziurawymi tłumikami, porozbijanymi lusterkami, tablicami rejestracyjnymi na podszybiu. Wszyscy musieli się liczyć z konsekwencjami - dodaje.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

IMGW ostrzega: w nocy i rano możliwe przymrozki
21℃
5℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
6.43 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro