blog background
 
Pojznerjeke: Pojzner Jeke
mniejszość, Poznań, historia, współczesność, przyroda, zieleń
metka_epoznan
Rzewnie na Północy
ok
20
not ok
0
liczba odsłon: 185
Pamiętam te bardzo mroźne dni... Na budowane i tylko częściowo zasiedlone osiedle dojeżdżało się autobusem nr 74. Linię obsługiwały słynne Ikarusy. W środku pól i na uboczu lasu wyrosły kolejne bloki. Niektóre były - o ile dobrze pamiętam - jeszcze w stanie surowym, niezamieszkane.

Ulica Kurpińskiego była prorokiem; długa, czteropasmowa, z pasmem na zieleń pomiędzy dwoma kierunkami, kończyła się ślepo przed wielkim, gliniastym przekopem, zapowiadając dopiero powstanie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju i połączenie ze starszym os. Chrobrego. Tam była właśnie pętla autobusowa - Ikarusy po prostu zawracały.



Przejście pomiędzy dwoma osiedlami, ponad wyżłobionym w glinie wąwozem przyszłego szybkiego tramwaju, zbudowane w formie kładki dla pieszych, położone było chyba bardziej na północ od dzisiejszej ulicy Kurpińskiego.

A ileż to razy zapuszczaliśmy się przez doły pod fundamenty przyszłego os. Batorego na północ, ku miejskiej granicy. Tam, wzdłuż tajemniczo i leniwie wijącego się nurtu Strumienia Różanego nieraz ukazała nam się wstydliwie sarna lub wrogo dzik. Pamiętam kuropatwy i bażanty czające się na bagnistej granicy Żurawińca, wtedy sennego i mrocznego, niczym wielki bór.

Gdzież są te wilgotne łąki i trzcinowiska, przeglądające się w nurcie Różanego Potoku, o którym sądziliśmy, że ma szczególne właściwości, jako że swój początek bierze w meteorytowej ziemi?

Nigdzie nie wisi już stara tablica z nazwą ulicy, pisaną na dawną modłę: "Umółtowska"...

A tamta przebiegająca wówczas już na osiedlu ulica Chróściejowskich (któż ją jeszcze pamięta!), przy której stał stary dom z czerwonej cegły, okolony drewnianym płotem. Pamiętam jak latami jego sztachety próchniały, zapowiadając wymownie nieodległą zagładę tego świata. 


Lubiliśmy te eskapady, dające poczucie bycia na rubieżach, w tajemniczym, przedwiecznym przysiółku....
Lekkim przestrachem przenikało nas pokonywanie torowiska północnej obwodnicy kolejowej miasta Poznania, nie wykazywanej wtedy jeszcze na mapach miasta ze względów zimnowojennych...



A dziś tęsknię.... Za tą ciszą osiedla pogrążonego w zimowych ciemnościach, które delikatnie nicowały ciepłe światła nowych mieszkań. Za tym czasem, kiedy samochody i telefony były rzadkością. Czasem spacerów sąsiedzkich, bytowania na granicy miasta, rozmów z echem dawnych dni...

Przeszłości, gdzie jesteś?!


WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu