Reklama
Reklama

Klimczak: Lech chce oszczędzać 2 miliony złotych rocznie

W Lechu Poznań rozpoczęło się wielkie oszczędzanie. W rozmowie z Łukaszem Borowiczem Prezes Zarządu KKS Lech Poznań Karol Klimczak przyznaje, że chce aby dzięki cięciu kosztów klub rocznie odkładał nawet 2 miliony złotych. Zdradza też, że Kolejorz zarobi na sprzedaży Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund i że "poznańska lokomotywa" zniknęła już z czarnej listy UEFA.

ŁB: Lech Poznań oszczędza, bo nie ma pieniędzy, czy Lech Poznań oszczędza, bo idą złe czasy?
KK: Stare góralskie porzekadło mówi, że oszczędnością i pracą kluby się bogacą. Sytuacja w całej polskiej piłce jest taka, że kluby bacznie i kilkakrotnie oglądają każdą złotówkę zanim zdecydują się na jej wydatkowanie. Również my od dawna wnikliwie obserwujemy wszystkie pozycje kosztowe i dlatego oszczędzamy. Racjonalizujemy wydatki, bo naszym nadrzędnym celem jest dopięcie budżetu, spowodowanie, żeby przychody zrównoważyły się z kosztami. Chodzi o to, żeby ten budżet pozwalał budować klub i żyć bez obaw o jego bieżące funkcjonowanie.

Zdaje sobie Pan sprawę z tego, że oszczędzanie może być rozumiane również jako podnoszenie cen karnetów na rundę wiosenną?
Oszczędzanie to rezygnacja z niektórych wydatków. Nie nieracjonalnych i niepotrzebnych, tylko takich które w tej chwili ograniczamy, bez których klub może przeżyć, by zakumulować kapitał i przesunąć go na inwestycje. W przypadku Lecha Poznań inwestycjami są szkolenie młodzieży, która jest naszą przyszłością, a także uzupełnianie i wzmacnianie składu, czyli transfery. Chcemy wzmocnić drużynę, widzimy taką potrzebę. Jesteśmy w przededniu otwarcia się okna transferowego, w trakcie którego postaramy się dokonać realnych wzmocnień pierwszego zespołu.

Podwyżka cen karnetów na rundę wiosenną rzeczywiście nastąpiła. Ta spowodowana jest przede wszystkim wzrostem kosztów utrzymania. Koszty dnia meczowego, wszystkie usługi czy media drożeją, odczuwają to także nasze domowe budżety. Lech nie funkcjonuje w próżni. Dlatego zdecydowaliśmy się na taki ruch. Mam nadzieję, że kibice przeliczą sobie całkowity koszt karnetu na pojedyncze bilety i uświadomią sobie, że wzrost cen pojedynczych wejściówek wynosi około 3-4 złotych. Jest to podwyżka, ale też nie aż tak drastyczna, by jej nie zaakceptować.

Z jakich kosztów Lech Poznań rezygnuje?
W tej chwili ograniczymy niektóre wydatki, ale docelowo będziemy chcieli do nich wrócić. Chwilowo przesuniemy je choćby na wzmocnienie pierwszej drużyny. Oszczędzamy na przykład na marketingu. Ubolewam nad tym, ale takie są fakty. Klub prawdopodobnie zrezygnuje również z dotowania komunikacji miejskiej dla kibiców w dniach meczowych. Przeprowadzone rozpoznanie pośród fanów wykazało, że zdecydowana większość z nich i tak korzysta z biletów sieciowych. Dotychczas w dniu meczu zapewnialiśmy dojazd na stadion i ze stadionu, co gwarantowała nam odpowiednia umowa z MPK. Teraz zastanawiamy się nad rezygnacją z niej.

Jak dużo można zaoszczędzić na cięciu kosztów?
Od 1,5 miliona złotych do 2 milionów złotych rocznie. To bardzo duża kwota. Oczywiście nie mogę przytoczyć żadnych spektakularnych przykładów, że przykładowo w jednej dziedzinie zaoszczędziliśmy 500 tysięcy złotych. Na każdej zgaszonej żarówce, na każdej ryzie papieru da się zaoszczędzić parę złotych. Niestety pojawią się też cięcia w postaci rezygnacji z pewnych akcji, czy wyjazdów, a także kampanii reklamowych i promocyjnych. Moim zdaniem w ten sposób osiągniemy założony cel, na przykład w postaci przeniesienia większych środków finansowych na szkolenie młodzieży. Z tego przecież w przyszłości będziemy czerpać korzyści. Może umożliwi nam to wykonanie choćby połowy transferu.

Podobno Lech Poznań trafił na "czarną listę klubów" UEFA i może wręcz zostać wyrzucony z europejskich pucharów. Zgadza się Pan z tymi doniesieniami?
Tak i nie. Składając sprawozdanie finansowe do odpowiedniego organu UEFA wskazaliśmy na istnienie przeterminowanego zobowiązania VAT-owskiego wobec Urzędu Skarbowego. To było zobowiązanie przeterminowane o 5 dni. Później wysłaliśmy jeszcze wyjaśnienia, w których wskazaliśmy przyczynę takiego stanu rzeczy. Następnie wysłaliśmy potwierdzenie dokonania przelewu i sprawa została zakończona. Lech Poznań w żadnym wypadku nie zostanie wyrzucony z europejskich pucharów.

Panie Prezesie, porozmawiajmy o tym, co do czerwoności rozgrzewa nawet zimą.
O prezentach? (śmiech)

Też o prezentach. Jakie prezenty Zarząd klubu sprawi Lechowi na Nowy Rok?
Na Nowy Rok cała drużyna i cały klub będzie się starał i tak będzie walczył na boisku do końca ostatniej minuty każdego meczu, by kibice byli nie tylko dumni z Lecha, ale też zadowoleni z oglądania tych meczów, ich widowiskowości. Jesienią zdobyliśmy 29 punktów, ale wiosną do tego chcemy grać efektowniej, ale też efektywnie.

Co trzeba zrobić, żeby tak było?
Trzeba pracować. Trener Rumak powtarza "praca, praca, praca"...

Chyba Bakero tak właśnie mawiał?!
Trener Rumak też. Ja również jestem zwolennikiem solidnej pracy, która musi przynieść efekty. Wszyscy oczywiście wiemy i jasno o tym mówimy, że drużyna wymaga wzmocnień i uzupełnień na pewnych pozycjach. W najbliższym oknie transferowym będziemy się starali to zapotrzebowanie zaspokoić. Nie możemy, oczywiście, mówić o konkretnych datach. W styczniu na bieżąco będziemy informować o tym, co się dzieje w tym zakresie. Proszę mi wierzyć, że pracujemy nad tym. Mamy wyselekcjonowanych zawodników, trenerzy ich obserwują, jeździmy do nich, rozmawiamy zarówno z nimi, jak i ich agentami, czy klubami. To nie jest tak, że czekamy i zastanawiamy się co będzie dalej. Wszystko jest przygotowane z wyprzedzeniem. Natomiast proszę pamiętać, że to jest rynek. My konkurujemy z naszą ofertą z innymi klubami, ligami i próbujemy przekonywać, że najlepszym miejscem do dalszego rozwoju kariery danego piłkarza jest właśnie Kolejorz.

To wyprzedzenie, o którym Pan mówi, powoduje, że agenci zawodników, z którymi rozmawiacie często "puszczają farbę" do mediów i z tajemnicy wychodzą nici. Jesienią w kontekście Kolejorza padło już wiele piłkarskich nazwisk. Jak wieloma z nich Lech rzeczywiście jest zainteresowany?
Proszę pamiętać, że ci agenci również nie działają w próżni. Oni też podkręcają atmosferę wokół swoich zawodników, czy klubów. Chcą podwyższać ciśnienie i powodować nerwowość kontrahentów, z którymi rozmawiają, żeby ci przyspieszyli swoje decyzje, byli łatwiejsi i bardziej skłonni zaakceptować warunki finansowe itd. To są negocjacje, a obie strony próbują uzyskać jak najlepsze warunki dla siebie. Musimy być cierpliwi i podchodzić do najróżniejszych doniesień medialnych z dużą dozą ostrożności. Często z nich Lech dowiaduje się, że jest jakimś piłkarzem zainteresowany.

Na koniec rozmowy powinniśmy szeroko uśmiechnąć się w kierunku niemieckim. Lech Poznań zarobi bowiem na sprzedaży Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund.
Jeżeli Borussia go sprzeda, to rzeczywiście tak będzie. Lechowi przysługuje ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika. Robert Lewandowski do 23 roku życia przebywał przez 2 lata w Lechu i właśnie z tego tytułu przy dalszym jego ewentualnym transferze do kolejnego klubu będziemy otrzymywać należną nam prowizję (wynoszącą 1% kwoty transferu- przyp. red.). Robert zresztą jest żywym ambasadorem Lecha. Pokazuje, że grając w Lechu można zbudować świetną karierę, także w ligach zagranicznych, reprezentacji, czy Lidze Mistrzów. Robertowi życzę powodzenia, a przy okazji jeśli tak zdecyduje i odejdzie z Borussii, to z zapisów regulaminowych UEFA wynika, że zdobędziemy za niego również środki pieniężne.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Uwaga na oblodzenie! Jeszcze do 9.00 obowiązuje ostrzeżenie IMGW
4℃
-4℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
17 km
Stan powietrza
PM2.5
3.56 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro