Reklama
Reklama

"Jeśli przestaniemy pracować w nadgodzinach albo zastrajkujemy, to miasto stanie" - ostrzegają kierowcy MPK, żadając wyższych zarobków

fot. Michał Nadolski

W piątek odbyło się spotkanie pracowników MPK z władzami miasta. Coraz częściej w wypowiedziach związkowców przewija się słowo "strajk".

W poznańskim Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym jest 70 wolnych wakatów i nikt nie kwapi się, by je objąć. Na domiar złego, kierowcy już w MPK zatrudnieni, mają coraz mniejszą motywację, by tam pracować. Jak informuje Radio Poznań, obecne na spotkaniu kierowców z Maciejem Wudarskim, chodzi o pieniądze.

Interesujesz się zdrowym odżywianiem? Chcesz zostać dietetykiem? Nie zwlekaj! Rekrutacja trwa.
REKLAMA


- Płace muszą być wyższe, tak jak kiedyś było w MPK. Byliśmy wiodącym przedsiębiorstwem. Ludzie chcieli do nas przychodzić. Jeżeli do tego nie powrócimy, będziemy mieli ogromny problem. Nie ma innej opcji - ostrzega Marek Wojciechowski, przewodniczący Związku Zawodowego Tramwajarzy.

Prezes MPK Wojciech Tulibacki odpowiedział bez ogródek: - Nie będzie radykalnych podwyżek. Jeśli podniesiemy płace kierowcom, to za chwilę podniesiemy płace w warsztacie, potem urzędnikom, a za moment podniesie się płaca w całym Poznaniu i znowu będziemy do tyłu - tłumaczy Tulibacki. Rozwiązaniem, do którego chcą się uciec miejscy włodarze, są posiłki z Ukrainy, Białorusi i Indii. Agencje personalne mają zapewnić nawet 100 pracowników z tamtych rejonów.

Niedobór kadr poznańskiego przewoźnika już skutkuje około 200 odwołanymi kursami miesięcznie. Jeśli związkowcy zrealizowaliby swoje groźby i rzeczywiście doprowadzili do strajku, bądź odmówili przyjmowania nadgodzin, miasto czeka prawdziwy paraliż.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

20℃
10℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
14 km
Stan powietrza
PM2.5
22.18 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro