Reklama
Reklama

Poznań: zasłabła 92-latka, lekarz z karetki "stwierdził, że babcia umiera". Żyje dzięki ratownikom medycznym

W poniedziałek w nocy karetka pogotowia została wezwana do zasłabnięcia 92-latki. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali na miejsce uznali, że konieczna jest pomoc lekarza. Wezwano więc kolejną karetkę - z lekarzem, ale ten poinformował rodzinę, że pacjentka umiera i wyszedł. Kobieta dziś żyje. Dzięki ratownikom medycznym.

O całej sytuacji poinformowała nas rodzina seniorki. - W poniedziałek w godzinach wieczornych do mojej babci została wezwana karetka pogotowia z powodu zasłabnięcia i utrudnionego kontaktu - tłumaczy nasza czytelniczka. - Na miejscu dość szybko zjawili się dwaj ratownicy medyczni. Zaczęli badać babcię, która po ich przyjeździe odzyskała przytomność. Podczas prowadzonych badań przez ratowników, znów stan babci się pogorszył - dodaje.

Ratownicy ustalili, że 92-letnia kobieta ma bardzo niskie ciśnienie. Sami nie byli w stanie jej pomóc, dlatego postanowili wezwać na miejsce drugą karetkę - z lekarzem (dziś w większości karetek lekarzy nie ma). Dysponuje on bowiem np. większą liczbą leków, które można było zastosować w tym przypadku. - Po przyjściu do domu lekarz na wejściu już stwierdził, że babcia umiera, że mamy się z tym pogodzić, że nie ma już szans dla niej. Nawet jej nie zbadał. Nawet nie zlecił czegokolwiek. Krzyknął tylko na swój zespół, z którym przyjechał, że nic tu po nich, odwrócił się na pięcie i wyszedł z mieszkania - opisuje wnuczka kobiety.

Na miejscu zostali ratownicy medyczni, którzy jako pierwsi pojawili się w mieszkaniu. - Nie poddali się, zaczęli robić wszystko, by babci pomóc. Podłączyli jej jakieś płyny, z tego co pamiętam to dali jej około 3 takich płynów. Robili ekg i cały czas sprawdzali ciśnienie, które jak się okazało było tak niskie, że babcia dlatego się tak źle czuła. Po około godzinie walki ratownikom udało się podnieść na tyle babci ciśnienie, że babcia odzyskała kontakt słowo-logiczny. Znowu zaczęła z nami żartować i się uśmiechać. Na dalsze badania i diagnostykę ratownicy zawieźli babcię do szpitala - podkreśla.

Rodzina kobiety jest bardzo wdzięczna ratownikom za to, że uratowali życie 92-latce. Ta jest obecnie w szpitalu, ale jej stan jest stabilny. - Bardzo chciałabym im podziękować za to, że nie poddali się, że potrafili uratować naszą babcię, że nie posłuchali się pseudolekarza, który na wejściu uśmiercił babcię nie badając jej. To są bohaterowie dla nas, dla mojej rodziny. Babcia choć sędziwa jest wdzięczna za okazaną pomoc. Dwóch panów znających się na swojej pracy, na ratowaniu życia ludzkiego nie poddało się i zrobili coś wspaniałego, uratowali drugie życie na przekór decyzji lekarza - kończy.

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z rzecznikiem pogotowia ratunkowego w Poznaniu. Potwierdza, że to ratownicy z pierwszej karetki odwieźli kobietę do szpitala. Zapewnia, że sprawa jest obecnie wyjaśniana.

Telewizji WTK udało się porozmawiać z lekarzem, który zdaniem rodziny 92-latki nie zachował się tak jak powinien. To Jan Głębocki, były szef pogotowia ratunkowego w Poznaniu i były dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. W rozmowie z reporterem przyznał, że z jego perspektywy sytuacja wyglądała inaczej - przebadał kobietę i uznał, że jest w stanie agonalnym. Taką informację przekazał rodzinie. Postanowił nie zabierać seniorki do szpitala, by zmarła w otoczeniu bliskich jej osób. Na informację o tym, że przeżyła przyznał, że ubolewa nad tym, że się pomylił, ale najważniejsze jest to, że pacjentka żyje. Zapewnił też, że przez lata pracy nigdy nikt się na niego nie skarżył.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

23℃
10℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
22 km
Stan powietrza
PM2.5
2.55 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro