Reklama

Mobbing w Urzędzie Miasta potwierdzony, zwolnień (na razie) brak

fot. Krzysztof Cwojdziński

W połowie sierpnia do poznańskich redakcji dotarła informacja od pracowników Gabinetu Prezydenta, którzy skarżyli się m.in. na mobbing. W Urzędzie Miasta przeprowadzono wewnętrzną kontrolę, z której wynika, że rzeczywiście miało tu dochodzić do mobbingu. W jaki sposób?

W połowie sierpnia poznańskie redakcje, a także miejscy radni otrzymali maila podpisanego przez "Zastraszonych Pracowników Gabinetu Prezydenta". - Ostatnie doniesienia medialne skłoniły nas do opisania praktyk jakie stosowane były i są w Gabinecie Prezydenta (wcześniej w Biurze Prezydenta) głównie przez panów Marcina Gołka oraz Krzysztofa Kaczanowskiego - można było przeczytać w liście.

- Od lutego br. miały miejsce następujące formy mobbingu i zastraszania:

1. zlecanie zadań np. pisania wielostronicowych raportów na temat prowadzonej działalności, które nie były w żaden sposób wykorzystywane lub niebyły w ogóle odbierane przez p. Krzysztofa Kaczanowskiego.
2. inwigilowanie poczty pracowników, co znajduje potwierdzenie w słowach prezydenta Jacka Jaśkowiaka.
3. inwigilowanie kont na Facebooku pod kątem tego, kto kogo lubi, kto komu jaki napisał komentarz oraz zastraszanie pracowników przez p. Krzysztofa Kaczanowskiego, który groził, że wykorzysta tę wiedzę.
4. zastraszanie przez p. Krzysztofa Kaczanowskiego, który np. zamykał się z niektórymi pracownikami w pokoju i groził, że dopóki nie przyznają się do utrzymywania kontaktów ze zwolnionymi osobami z Urzędu nie wyjdą z pokoju.
5. zastraszanie przez p. Sylwię Stec, że w przypadku próby przejścia do innego wydziału dana osoba nie znajdzie już zatrudnienia w całym Poznaniu -
opisywali autorzy listu.

Andrzej Białas, szef Gabinetu Prezydenta, w rozmowie z nami w sierpniu przyznawał, że to atak na prezydenta Jaśkowiaka i nie wierzył w to, że taki list mogli napisać pracownicy. Mimo to w urzędzie powołano zespół ds. oceny doniesień o mobbingu, który we wrześniu rozpoczął wewnętrzną kontrolę. Znane są jej wyniki.

Okazuje się, że z kilkudziesięciu badanych pracowników urzędu co najmniej pięciu potwierdziło, że byli poddawani mobbingowi. Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, jako głównego "winnego" pracownicy wymieniają Krzysztofa Kaczanowskiego, byłego fotografa Rafała Grupińskiego, a następnie doradcę Jacka Jaśkowiaka. Komisja stwierdziła, że przede wszystkim zastraszano niektórych pracowników. Wśród zarzutów wobec Kaczanowskiego są m.in. zakaz kontaktowania się z byłymi urzędnikami, straszenie, że los pracowników zależy od niego, a także grożenie sankcjami za nielojalność.

Pracownicy w trakcie kontroli mieli stwierdzić, że Kaczanowski był nieżyczliwy oraz chciał podporządkowywać sobie innych. Niektórzy badani pracownicy stwierdzili, że mają przez pracę problem z bezsennością, a jedna osoba odjechała z urzędu karetką. Komisja stwierdziła, że mężczyzna ma problem z kierowaniem podległymi mu pracownikami, a dodatkowo nie potrafił odpowiednio podzielić obowiązków między pracowników. Radio RMF FM podaje, że Kaczanowski miał przeglądać prywatne maile pracowników, które powstawały na służbowych komputerach. Miał też mieć wgląd w prywatne wiadomości wysyłane przez pracowników na Facebooku.

Jacek Jaśkowiak w rozmowie z Radiem Merkury przyznaje, że na razie nie będzie podejmować żadnych decyzji związanych ze zwolnieniem osób, które są oskarżane przez pracowników o m.in. zastraszanie. Chce poczekać na wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, a ta trwa w magistracie i ma się zakończyć do połowy października. Jaśkowiak zachęca osoby, które twierdzą, że były poddawane mobbingowi, by oddały sprawę do sądu.

AKTUALIZACJA 16.15

W godzinach popołudniowych Krzysztof Kaczanowski wydał oświadczenie w tej sprawie - (...) Nigdy jednak nikogo nie zastraszałem. Reagowałem jedynie, gdy widziałem jawne działania przeciwko Panu Prezydentowi. Nigdy nie ingerowałem w życie prywatne pracowników, nie wykorzystywałem, ani nie sugerowałem swojej pozycji w strukturze Urzędu. Jeżeli pojawiły się pewne błędy komunikacyjne i ktoś poczuł się dotknięty, to przepraszam. Zarzut mobbingu jest zupełnie niewspółmierny do problemów, z którymi się borykamy w Gabinecie Prezydenta, a które wynikają z ciągle nie zakończonego procesu reorganizacji pracy. Chciałbym skonfrontować wersję wydarzeń z osobami, które stawiają wobec mnie tak poważne zarzuty, przed odpowiednim organem, czyli sądem. Dyskutowanie z anonimowymi wypowiedziami to zawsze słowo przeciw słowu. Czuję się pomawiany przez małą grupę osób, która ma w tym wyraźny interes. Trudno mi w tym momencie powiedzieć, kto to może być, gdyż wiele interesów małych i większych, przede wszystkim w dziale promocji, ukróciłem. (...) Współpraca z nimi układa się naprawdę dobrze i czuję ich wsparcie - czytamy w oświadczeniu.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

29℃
18℃
Poziom opadów:
1.7 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
16.88 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro