Reklama
 Pogoda jutro  Pogoda Poznań
2 1
Reklama

Jutro otwarcie Poznań City Center, a TriGranit chce dalej inwestować w Poznaniu

BS
czwartek, 24.10.2013 r.
godz. 19.30
BS | czwartek, 24.10.2013 r., godz. 19.30
Jutro otwarcie Poznań City Center, a TriGranit chce dalej inwestować w Poznaniu
fot. Adrian Potrawiak

Oficjalne otwarcie Poznań City Center już w piątek, a dziś odbyła się konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli miasta i inwestora. Po konferencji goście po raz pierwszy obejrzeli całą galerię handlową. Przedstawiamy pierwsze zdjęcia galerii oraz rozmowę z Tomaszem Lisieckim - prezesem TriGranit Polska.

zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
3°C 1010 hPa
JUTRO
pogoda
2°C 1021 hPa
POJUTRZE
pogoda
1°C 1023 hPa
zakładka
WIADOMOŚCI
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

Zdaje się, że TriGranit zawiesił wysoko poprzeczkę. Po nieco ponad dwóch latach oddajecie do użytku wielofunkcyjne Zintegrowane Centrum Komunikacyjne z nowym dworcem autobusowym, trzy poziomowym parkingiem, centrum handlowym, siecią nowych dróg. Wcześniej, tuż przed Euro 2012, po roku budowy ukończyliście nowy dworzec kolejowy Poznań Główny. W polskich realiach to swoisty rekord, jaki jest Pana patent na sukces?

- Nie ma tu żadnych tajemnic ani sztuczek tylko ciężka, profesjonalnie wykonana praca. W marcu 2011 rozpoczęliśmy wkopywać fundamenty, w sierpniu ruszyła budowa dworca. Po roku było Wielkie Otwarcie z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego . Ale tak sprawne i szybkie przeprowadzenie inwestycji było możliwe dzięki wcześniej wykonanej pracy. To cały procesu żmudnych przygotowań organizacyjnych i formalnych. Największym wyzwaniem było zapewnienie finansowania, koszt poznańskiego projektu to bagatela 240 mln euro! Do tego ogromny kapitał zaufania najemców. Znali nasz projekt tylko z wizualizacji, znali nasz pomysł, wiedzieli kim jesteśmy, jakie mamy doświadczenie i to wystarczyło, aby w momencie rozpoczęcia prac mieć 50 procent wynajętej powierzchni handlowej. Jak na owe czasy był to swoisty rekord. Bez tego zaufania nie ruszylibyśmy  z miejsca. Bardzo pomogło też wsparcie władz Poznania i Wojewody Wielkopolskiego.  

Jeszcze dwa lata temu tzw. Wolne Tory były antywizytówką Poznania, miejscem porośniętym chaszczami, z walącymi się ruderami domów i magazynów kolejowych.  Musiał Pan mieć ogromną determinację, wizję i pewność, że w takim miejscu da się zbudować „szklane domy”.

- Byłem tutaj w Poznaniu jesienią 2004 i już wtedy TriGranit brał poważnie tę lokalizację pod uwagę jako miejsce, gdzie można inwestować. Dostrzegliśmy w Wolnych Torach duży potencjał.  Parę kolejnych lat trwało czekanie na sprzyjający moment by wizje, nasz pomysł, móc zrealizować.  

No i udało się. Co na Waszej inwestycji, poza nowym centrum handlowym zyska miasto, co z tego mają przeciętni poznaniacy?

- Dajemy zupełnie nową przyzwoitą ofertę handlową i gastronomiczną w miejscu, gdzie każdego roku przewija się około 17 mln osób. Dotychczas ludzie ci mogli kupić co najwyżej gazetę i nie zawsze świeżą zapiekankę. Otworzyliśmy miastu stuhektarowe Wolne Tory. Za kwotę 70 mln złotych zbudowaliśmy infrastrukturę, z której będą korzystać kolejni inwestorzy. To wielkie nieograniczone pole inwestycyjne w centrum miasta. 

A co dla zwykłych poznaniaków?

Stworzyliśmy nowe centrum miejskie, odmieniliśmy oblicze tego ważnego fragmentu miasta, z którego dopiero teraz poznaniacy mogą być dumni. Budując Zintegrowane Centrum Komunikacyjne pod jednym dachem skupiliśmy całą komunikację publiczną: nowy dworzec kolejowy, autobusowy, parking na 1500 aut, a tuż obok jest nowy przystanek Poznańskiego Szybkiego Tramwaju. Zbudowaliśmy trzy kilometry połączonych z miejską siecią ścieżek rowerowych i Parking Rowerowy. Parę tysięcy osób, kilkaset firm głównie z Wielkopolski miało przez trzy lata stałą pracę, płacone na czas rachunki i pensje. Poznań City Center to nowy zakład pracy, który da zatrudnienie ponad tysiącowi osób. Zaangażowaliśmy się w ważne wydarzenia kulturalne i społeczne, sponsorujemy I-ligową drużynę koszykarek AZS, wspieramy poznański Caritas. Wymieniać można jeszcze długo, korzyści jest sporo.

To była trudna inwestycja? Z czym mieliście najwięcej problemów? 

- Budowaliśmy ogromny, skomplikowany obiekt na czynnym dworcu kolejowym obsługującym bez żadnych zakłóceń ruch krajowy i międzynarodowy. W związku z tym większość prac zmuszeni byliśmy  prowadzić nocą. Do tego doszła wyjątkowo ostra, mroźna zima. W mieście stanęły wszystkie inne budowy, a my opakowaliśmy budynek nowego dworca folią, by nie tracić czasu. Euro 2012 zbliżało się nieubłaganie. Chcieliśmy pokazać światu, że ze wszystkim zdążymy na Euro, że damy radę. 

Daliście radę, ale nie obyło się bez wypadków. 

- Mimo doświadczenia i pewnej rutyny zawsze powtarzam, że to jest bardzo niebezpieczna praca. Niemal na samym początku budowy doszło do katastrofy. W wyniku przewrócenia się dźwigu zginął człowiek, który za parę tygodni miał iść na emeryturę. Sąd nie wydał jeszcze wyroku w tej sprawie, ale jak to zwykle bywa w takich przypadkach, prawdopodobnie zawinił człowiek. Na szczęście, przy tak dużej skali inwestycji nie mieliśmy już żadnych innych poważniejszych wypadków. 

Poznań City Center to wspólne przedsięwzięcie węgierskiego developera, firmy TriGranit Development Corporation i spółki PKP  S.A. Jak Wam się układała współpraca?  PKP wciąż nie cieszy się najlepszą opinią. 

- Nasze doświadczenia są pozytywne. Początki były trudne, okres trwających ponad rok negocjacji umowy. Wynikało to bardziej z braku jakichś wzorców, wypracowanych wcześniej modeli współpracy z prywatnym podmiotem niż ze złej woli. Oprócz nas PKP negocjowało podobny kontrakt tylko w Katowicach. Byliśmy pionierami, wszyscy się uczyliśmy. Potem było już z górki. Wsiedliśmy w porę do tego samego wagonu i jechaliśmy prosto do stacji Nowy Poznań Główny. Każdy bardzo się starał i każdy z pracowników różnych spółek PKP zaangażowanych w poznański projekt ma tu swój osobisty udział i sukces. Wspólnie wypracowaliśmy formułę, która sprawdza się przy innych inwestycjach prowadzonych przez PKP. 

Do realizacji poznańskiej inwestycji powołaliście spółkę joint venture, prywatny kapitał spotkał się tu z publicznym partnerem. Prawie jak partnerstwo publiczno-prywatne, ale jednak to nie to samo. Czy Pana zdaniem taka formuła partnerstwa publiczno-prywatnego, zapisana w ustawie,  długo jeszcze będzie w Polsce raczkować?

- Jest coraz lepiej. Widać to dobrze w Poznaniu, gdzie na przykład w ramach PPP Poznań i francuska SITA Zielona Energia zamierzają wybudować nowoczesną spalarnię śmieci. Jest w Polsce zapotrzebowanie i  wola łączenia biznesu prywatnego z publicznym, ale ciągle wielu uważa to za coś wstydliwego. Są politycy, oficjele, którzy nie przyjmą zaproszenia na otwarcie centrum handlowego bo nie wypada. Zapominają, że dzięki komercyjnej inwestycji, prywatnym pieniądzom udało się przy okazji budowy komercyjnego obiektu zbudować za kilkadziesiąt milionów złotych potrzebne miastu nowe drogi, przystanki tramwajowe, kolektory ściekowe, dworce autobusowe, kolejowe itd. Wierze, że to się w końcu zmieni.

Jest Pan młodym człowiekiem, wychowanym i wykształconym w Kanadzie. Czy właśnie stamtąd przywiózł Pan inny styl pracy? Drzwi do Pana gabinetu są zawsze otwarte, zatrudnia Pan młodych inżynierów, architektów, projektantów, szybko przechodzi Pan z nimi na Ty, jest Pan otwarty i kontaktowy.  Przyzwyczajeni jesteśmy do innego wizerunku Prezesa, kompletnie niedostępnego. 

- W krajach anglosaskich taka kultura pracy to już standard. W Polsce w dużych firmach z kapitałem zagranicznym także. W przypadku TriGranit powiem uczciwie, że przykład idzie z góry. Szefowie TriGranit, nawet ci na najwyższych stanowiskach są dostępni, bo taka jest kultura firmy. Realizujemy duże projekty, ale firma nie zatrudnia zbyt wielu osób, wszyscy dobrze się znają. Zatrudniamy do projektów młodych ludzi, dla których to często pierwsza praca. Z praktykanta, który przyszedł tyko na wakacje, bardzo szybko stają się pełnowartościowymi pracownikami, których obdarzamy zaufaniem i powierzamy im odpowiedzialne stanowiska. Tak jest w Poznaniu. To moje kanadyjskie wychowanie tylko mi w tym pomaga. 

TriGranit ulokował w Polsce swoje wielkie inwestycje. Na polskim rynku nieruchomości jesteście obecni od 2003 roku. Najpierw była Silesia City Center w Katowicach, potem Bonarka w Krakowie, a teraz Poznań City Center. Co będzie dalej? 

- Dalej chcemy inwestować w Polsce. To dla nas duży i dobry rynek, choć coraz bardziej konkurencyjny i nasycony pewnymi obiektami i usługami. Zgodnie ze strategią TriGranit budujemy w dużych miastach. Prowadzimy rozmowy w Trójmieście, Wrocławiu i Warszawie. Stolica to oczko w głowie każdego developera. Przyglądamy się paru ciekawym pomysłom, robimy biznesowe przymiarki pod handel, biurowce. Przypomnę, że nadal jesteśmy obecni w Krakowie, gdzie kontynuujemy budowę kolejnych biurowców Bonarka4Business. 

A Poznań? Opuszczacie to miasto po zakończeniu Poznań City Center?

- Włożyliśmy tyle pracy i pieniędzy w Wolne Tory, a teraz mielibyśmy to zostawić w prezencie innym (śmiech)? Tak poważnie to interesuje nas dwadzieścia hektarów na tym obszarze, który możemy sensownie zagospodarować. Szykujemy się, wspólnie z PKP S.A. do gruntownej przebudowy budynku starego dworca Poznań Główny. Chcemy tam wspólnie stworzyć nowoczesne centrum biurowo-hotelowe. Do dokończenia mamy kładkę łączącą Dworzec Zachodni z nowym dworcem kolejowym i naszym centrum handlowym. Tak szybko stąd się nie wyniesiemy (śmiech). 

To kiedy będzie można zrobić pierwsze zakupy w Poznań City Center? 

Zapraszam na Wielkie Otwarcie w piątek 25 października. Nie tylko na zakupy, ale na dobre jedzenie w naszych restauracjach i kawę.

ZOBACZ VIDEO
arrow
Reklama