Kibicowanie bez rac
Niedawno kibice Lecha Poznań odbierali nagrody za najlepsze oprawy ligowych spotkań. Najprawdopodobniej takich wyróżnień dla fanów Kolejorza już nie będzie. Wszystko przez race. Race, których odpalanie zostało zabronione. Co więcej, władze PZPN twierdzą, że nie zastosowanie się do tego zakazu może pozbawić Polskę szans na organizację Euro 2012.
W przedostatniej kolejce Orange Ekstraklasy na 50 polskich stadionach zapłonęły setki rac. Wszystkie jako protest przeciwko zakazowi organizowania meczowych opraw z pomocą środków pirotechnicznych. Zdaniem PZPN kto je odpala - łamie przepisy ustawy o bezpieczeństwie publicznym oraz przepisy UEFA i FIFA.
Kibice Lecha znani są ze znakomitej oprawy spotkań piłkarskich. Są też jedyną w Polsce grupą kibiców, która przeszła kurs pirotechniczny i ma pozwolenie straży pożarneji policji na używanie rac. Mimo to, zdaniem PZPN, działa niezgodnie z prawem. - Mamy zezwolenia ale i tak możemy zapłacić wysokie kary. Przyłączyliśmy się do protestu ponieważ nie zgadzamy się z tym zakazem - mówi prezes Stwarzyszenia Kibiców 'Wiara Lecha' Jarosław Kiliński.
Za akcję protestacyjną w ostatniej kolejce na osiem klubów nałożono grzywny. Szczecińska Pogoń i Wisła Kraków muszą zapłacić nawet po 5 tys. złotych. Władze Ekstraklasy S.A. zapowiadają: jeśli kibice nadal będą używać rac, na kluby będą nakładane jeszcze większe kary. Co więcej jeśli akcja kibiców będzie kontynuowana, Polska może stracić szansę na zorganizowanie Euro 2012. - Dla UEFA najważniejsze jest bezpieczeństwo a odpalanie rac jest dużym zagrożeniem. Musimy się zastosować do wymogów UEFA. Staramy sie o EURO 2012 i zasady wyznaczane przez europejskie władze piłkarskie są dla nas najważniejsze. Tak całą sytuacje komentuje Piotr Gawron, szef sztabu EURO 2012 w Polsce.
W kuluarach mówi się, że przez używanie rac na stadionach w Chorwacji, szanse Chorwatów i Węgrów na organizację Euro 2012 spadły praktycznie do zera. Nie brakuje jednak komentarzy, że odpalanie rac - elementu, który od dawna jest obecny na piłkarskich stadionach - nie może być przeszkodą do przyznania któremukolwiek z kandydatów organzacji Mistrzostw Europy. Kibice zapowiadają, że nie zrezygnują z protestu.
Kibice stanęli pod ścianą. Z jednej strony chcieliby pirotechnicznych efektów podczas meczów, z drugiej wiedzą, że PZPN za takie zabawy będzie surowo karać. Ta sytuacja pokazuje jasno, że panowie zpiłkarskiej centralinie wiedzą jak leczyć chorego pacjenta. Wolą więc go uśpić.


