Libicki: Kaczyński postawił mi lody
Władza Jarosława Kaczyńskiego w terenie opiera się na zasadzie podsycania lokalnych konfliktów. Zasada ta dyktuje, aby równomiernie wzmacniać zwalczających się rywali - pisze Jan Filip Libicki.
Dziś krótki wpis o wyborach do poznańskich władz Prawa i Sprawiedliwości. Wygrał oczywiście wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego były wojewoda i poseł Tadeusz Dziuba. Tym sposobem wygrałem i ja. Porcję smacznych lodów, o które założyłem się z dziennikarzem poznańskiej Gazety Wyborczej Tomaszem Cylką.
Redaktor Cylka utrzymywał mianowicie, że jeśli władze PiS przywrócą do partii usuniętego przez Dziubę radnego Przemysława Markowskiego, którego wspierał poseł Tomasz Górski, to ten ostatni będzie szefem poznańskich struktur. Ja twierdziłem, że Markowski będzie przywrócony do PiS, ale poznańskim szefem partii pozostanie Dziuba. Tak też się stało.
Skąd czerpałem swoją pewność co do biegu wypadków? Otóż z oczywistej obserwacji, że mianowicie władza Jarosława Kaczyńskiego w terenie opiera się na zasadzie podsycania lokalnych konfliktów. Zasada ta dyktuje, aby równomiernie wzmacniać zwalczających się rywali. W tym sensie należało wiec wzmocnić Górskiego poprzez powrót Markowskiego, a następnie Dziubę - jako mniej sprawnego - przez uczynienie go prezesem. Stosunek sił jest więc niezmienny, a konflikt na długie lata gwarantowany. Dla każdego kto zna PiS to wiedza prosta i oczywista. A dziś wiedza ta ma dla mnie jeszcze jeden wymiar. Wymiar smacznych lodów. I choć zapłaci za nie redaktor Cylka, to jednak podziękowania za nie należą się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bo tak naprawdę to on mi je postawił.
Jan Filip Libicki



Najpopularniejsze komentarze