Reklama
Reklama

Kulczyk: nie trzeba mieć Kremla, żeby być wielkim

fot. Elżbieta Skowron

Pod koniec lutego Jan Kulczyk spotkał się ze studentami Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Notatki ze spotkania z doktorem Kulczykiem spisała Mariola Zdancewicz.

Naszą wyobraźnią, determinacją i wiedzą kształtujemy nowy ład i nowe spojrzenie na świat. Pozwólcie Państwo, że opowiem Wam o pięciu cechach, moim zdaniem niezbędnych, by myśleć o optymistycznej przyszłości. Pierwsza, którą uważam za ogromnie ważną, to przede wszystkim brak kompleksów. Miałem przyjemność i zaszczyt być zaproszonym przez generała Jesse’ego Jamesa do Białego Domu. Przeżycie ogromne dla każdego. Wydawało mi się, że ten Biały Dom mnie powali, ale podjechałem, zobaczyłem, i uwierzcie Państwo, że nasze Czerniejewo pod Poznaniem wygląda zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem, to jeden z najmniej reprezentacyjnych budynków głowy państwa na świecie. Zapytano mnie, czy chciałbym zobaczyć centrum zarządzania, które znajduje się pod Białym Domem. Oczywiście, chciałem. Zjechaliśmy na dół, oddałem wszystkie telefony. Nie wiem, czy Państwo oglądaliście serial z bohaterem Jackiem Bauerem "24 godziny". Ten agent pojawiał się często w centrum dowodzenia pod Białym Domem. W serialu wszystko wyglądało trzy razy lepiej. W centrum, jeśli się patrzy na wszystkie monitory, widzi się świat, który jest jak na dłoni - świat, który jest właściwie stąd zarządzany. Gdy spojrzałem na to, co otacza monitory, to doszedłem do wniosku, że nie trzeba mieć Kremla, żeby być wielkim. I myślę, że niezwykle ważna jest skromność na zewnątrz, a siła wewnątrz.

Drugą istotną cechą jest konsekwencja. Pamiętam rok 1994. Jedliśmy kolację z prezesem Patalasem. Doszliśmy do wniosku, że jeśli Poznań nie będzie miał właściwego połączenia drogowego z Europą, zawsze będziemy mieli wszędzie daleko. I tak zaczęła się nasza przygoda z autostradą. Minęło dobrych parę lat, zanim pozwolono nam budować. Dziś śmiało mogę stwierdzić, że budujemy najszybciej na świecie i względnie tanio, a przede wszystkim dotrzymujemy terminów. Na Euro 2012 jedynie nasza autostrada będzie skończona. Firma dostała wszelkie możliwe nagrody m.in. za najlepszy projekt i finansowanie. Europejski Bank Inwestycyjny udzielił nam kredytu, którego do tej pory nikt mi nie udzielił, mianowicie półtora miliarda euro. To wszystko było możliwe, bo byliśmy do bólu konsekwentni.

Wyobraźnia to ważna zaleta. Przypominam sobie, jak w roku 1992 przyjechał do Poznania szef koncernu Volkswagen wraz z doktorem Ferdynandem Piechem, który jest wnukiem Ferdynanda Porsche. Dzisiaj ta rodzina jest właścicielem Volkswagena. Jako poznaniak nie z urodzenia, ale duszą, postanowiłem przedstawić im fantastyczną fabrykę samochodów dostawczych i terenowych w Antoninku. Przekonywałem, że będzie to miejsce, z którego będą zdobywali centralną Europę. Nie muszę Państwu mówić, jakie mieli miny, gdy przywiozłem tam architektów, a oni zobaczyli 30-50 dziadków z młotkami. Nigdy nie zapomnę słów, które wtedy usłyszałem. Pogratulowano mi wyobraźni i pomysłu! Dzisiaj pracuje tam sześć tysięcy ludzi, produkuje 150 tysięcy samochodów rocznie. Jest to największy pracodawca w Wielkopolsce.

Jednak nic nie pomoże, jeśli nie będzie się miało dobrej opinii w swoim środowisku. To wszystko razem składa się na czwartą cechę. Przypomina mi się też taka historia, kiedy spotyka się dwóch kolegów na ulicy i jeden mówi do drugiego:
- Słuchaj, ja wiem, że ty masz małe dzieci.
- No mam.
- Mam świetny pomysł na prezent, który możesz im kupić.
- Jaki?
- Słonia! Zwariowałeś?!
- Słoń wcale nie jest taki duży, mało je. Miły, sympatyczny, bawi się z dziećmi, oczka ma takie śliczne, śmiejące, a przede wszystkim trąbę trzyma w górze. Wiesz... szczęście przynosi. Tylko trzy tysiące dolarów. Kupisz?
- No nie wiem.
- Nie będziesz żałował. Dzieciom się spodoba. Będzie niespodzianka!
- No dobrze... wezmę, przekonałeś mnie.
Spotykają się po dwóch tygodniach i ten, który kupił, mówi do drugiego:
- Słuchaj, ja cię zamorduję, jaki on mały! To wielka bestia! Ile żre! Nie ma oczek tylko gały, raczej kaprawe. Z dziećmi się nie bawi, trąby też nie trzyma w górze i szczęścia nie przynosi!
A ten na to:
- No wiesz, z takim nastawieniem, to ty tego słonia nie sprzedasz!!!

Wynika z tego piąta cecha - nie należy wierzyć we wszystko, co ktoś mówi. W 1994 roku towarzyszyłem naszemu prezydentowi Wałęsie w Seulu. Wieczorem była wystawna kolacja, jak zwykle przy takich okazjach, trochę ciężka atmosfera. Na koniec były oczywiście toasty. Prezydent Korei mówił pierwszy, Wałęsa jako drugi, jak zwykle miał przygotowaną wypowiedź i zerkał na nią od czasu do czasu, dziwiąc się, temu, co czyta. Kiedy wreszcie skończył, spojrzał na wszystkich i powiedział: "A teraz proszę Państwa muszę dodać parę słów od siebie. Chciałbym wznieść toast za połączenie Korei w duchu demokracji!". Zdziwienie nasze było ogromne. Obok mnie siedział profesor Skubiszewski, który był ministrem spraw zagranicznych. Spojrzałem na niego, jak reaguje... wszystko to działo się zaraz po tym, jak Koreańczycy zestrzelili japoński samolot, który podobno naruszył ich przestrzeń powietrzną. Powiedziałem wtedy, że zaraz nas gdzieś wystrzelą. Zupełnie serio bałem się, jak się to skończy. Chwilę trwało, zanim tłumacz przełożył słowa toastu i nagle wszyscy obecni tam Koreańczycy skoczyli na równe nogi i Wałęsa otrzymał owacje na stojąco przez piętnaście minut. Gratulowano nam takiego prezydenta, mówiąc, że Polska musi być z tego powodu dumna i szczęśliwa. Kiedy już byliśmy sami z prezydentem, padły słowa: "Panie prezydencie, chyba Pan przesadził... Tak nie wypada, mimo wszystko są to dwa samodzielne kraje i nie można z tym igrać...". On spojrzał na nas i powiedział: "Co wy z tą Koreą? Mamy tutaj przecież coś do załatwienia". Proszę sobie wyobrazić, na następny dzień otwieramy gazetę, a na pierwszej stronie ogromny portret Wałęsy i pochwały, jaki to wspaniały przywódca, mądry człowiek, co to potrafi przewidzieć przyszłość i wie, jak przyszłość powinna wyglądać. Następnie, jak wsiedliśmy do samochodów, czekał na nas tłum wiwatujących ludzi. Jak podczas obchodów 1 Maja. Wjechaliśmy do fabryki. Przy bramie stał może 80-letni mężczyzna i tak się ukłonił Wałęsie, że na sam widok pomyślałem, że mi dysk wypadnie. Wizyta mogłaby się skończyć zupełnie inaczej... Najważniejszy jest więc pomysł na życie, na odnalezienie siebie w tym zagmatwanym świecie. Odpowiedź na pytania: Dokąd? Z kim? I dlaczego?

Jan Kulczyk

notowała Mariola Zdancewicz - Merkuriusz, zdjęcia udostępnił Uniwersytet Ekonomiczny

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

16℃
7℃
Poziom opadów:
0.4 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
18.93 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro
RODO info obraz

Dbamy o Twoje bezpieczeństwo

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia optymalnego działania strony internetowej oraz ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu. Pozwala to m.in. dostosować wygląd strony internetowej oraz reklamy do Państwa preferencji. Dane osobowe będą używane także do personalizacji reklam, a pliki cookie mogą być używane do reklam spersonalizowanych i niespersonalizowanych. Pliki cookies wykorzystujemy także w celach statystycznych. Zarządzać plikami coookies mogą Państwa z poziomu wykorzystywanej przeglądarki internetowej. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Prywatności.