Reklama
Reklama

Europejskie pieniądze popłyną szerszym strumieniem

O trudnych negocjacjach budżetowych, z główną sprawozdawcą projektu budżetu Unii Europejskiej na 2011 rok, europosłanką Platformy Obywatelskiej (EPP), Sidonią Jędrzejewską rozmawia reporter "Pulsu Dnia", Radosław Śledziński.

Radosław Śledziński (Puls Dnia): Spotykamy się 7 grudnia tuż po zakończeniu posiedzenia budżetowego Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego. Jeszcze do wczoraj wizja przyjęcia budżetu unijnego wydawała się naprawdę odległa. Dlaczego negocjacje w tej sprawie były aż tak trudne? Co sprawiło, że tak bardzo się przedłużały? Przecież usiedliście Państwo do stołu już na początku listopada.

Sidonia Jędrzejewska (euro deputowana): Rzeczywiście, udało nam się dzisiaj (tj. 7.12.2010) przyjąć w komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego budżet Unii Europejskiej na 2011 rok. Istotnie, trwało to bardzo długo. Pierwsza próba skończyła się niepowodzeniem, ponieważ budżet na kolejny rok będzie pierwszym przyjmowanym już po ratyfikowaniu traktatu z Lizbony. Ten traktat daje Unii nowe uprawnienia i nowe możliwości. Państwa członkowskie, czyli nasz partner w ustaleniach budżetowych, nie może się do końca pogodzić z tymi nowymi ustaleniami.

W końcu udało się jednak osiągnąć kompromis. No właśnie, budżet został definitywnie przyjęty?

Budżet jest już właściwie wynegocjowany na poziomie nieformalnym. Teraz muszą jeszcze tylko zapaść oficjalne decyzje na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego.

A co na ten budżet mówi Rada Europejska?

Należy pamiętać, że coroczny budżet Unii Europejskiej, a także budżety wieloletnie, przyjmują tzw. dwa ramiona Unii. Z jednej strony jest to Parlament Europejski, z drugiej właśnie Rada Europejska, składająca się z 27 państw członkowskich. Zawsze potrzebne jest porozumienie. Ani same państwa, ani sam parlament nie mogą decydować o budżecie. Dlatego współpraca, choć nie jest łatwa, jest konieczna. Niestety jest tak, że parlament jest z założenia bardziej pro unijny niż państwa członkowskie. Przede wszystkim te, które do kasy unijnej wpłacają więcej niż z niej otrzymują. W czasie kryzysu gospodarczego rządy dużych i bogatych krajów robią wszystko co mogą, żeby jak najmniej wpłacać do unijnej kasy. Ale, jak wiemy nieoficjalnie, Rada zaakceptuje budżet w takim kształcie.


A jakie jest stanowisko Polski?

Zależy nam, a zawłaszcza europosłom pochodzącym z Polski, żeby finansowanie z Unii Europejskiej było jak najhojniejsze. I tak właśnie się stało.

Wynegocjowany budżet jest więc dobry.

Trzeba pamiętać, że negocjacje jeszcze nie zostały formalnie zakończone. Na tę chwilę mamy tylko stanowisko komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego. Ale, jak mówiłam, Rada prawdopodobnie zgadza się na te warunki. Negocjacje były naprawdę trudne. Budżet na przyszły rok jest o blisko 3% wyższy niż ten na obecny rok. I chociaż mamy wzrost finansowy, to jeszcze ważniejsze jest to, że zwiększone będzie kilka naprawdę ważnych linii budżetowych. Mam na myśli przede wszystkim linie związane z młodzieżą, edukacją, mobilnością, innowacyjnością czy badaniami.

Które konkretnie programy zostaną hojniej dofinansowane?

Zwiększymy finansowanie programu "Kształcenie się przez całe życie". Zwiększymy też program "Młodzież w działaniu", który przeznaczony jest do finansowania tzw. nieformalnego kształcenia, np. przez organizacje młodzieżowe działające poza szkołą, takie jak harcerstwo. Istotne, że wzmocnione zostały też środki w ramach finansowania polityki spójności. Ma to bezpośrednie przełożenie chociażby na rozbudowę infrastruktury czy oczyszczalni ścieków w Polsce. Jednocześnie więcej pieniędzy przeznaczymy na wzmocnienie działań unijnych na arenie globalnej, czyli tworzenie europejskiej dyplomacji, wsparcie dla rejonów katastrof naturalnych czy wspieranie unijnych działań w Palestynie.

A jakie przełożenie będą miały przyjęte ustalenia dla Wielkopolski?

Parlament Europejski nie zajmuje się mikrozarządzaniem. To byłoby po prostu niedopuszczalne, bo Parlament Europejski nie jest ani radą miasta, ani radą powiatu. O tym, jak wdrażać i dzielić fundusze unijne, decydują właśnie samorządy lokalne. Jednak żeby cokolwiek dzielić, najpierw trzeba to mieć. Na początku drabiny rozdzielającej pieniądze jest więc Unia, a później województwa, powiaty, regiony czy miasta. Przy czym trzeba pamiętać, że rola Parlamentu Europejskiego sprowadza się do zapewnienia jak największej możliwości dzielenia. Staramy się więc wypracować jak największą sumę do podziału.

Jaka to będzie suma w tym roku?

126 miliardów euro w tzw. płatnościach oraz 131 miliardów euro w tzw. zobowiązaniach. I jeśli budżet zostanie przyjęty właśnie w takiej formie, to myślę, że będziemy mogli być zadowoleni.

Pieniędzy do dzielenia będzie więc więcej.

Tak. Ale trzeba również pamiętać, że budżet Unii Europejskiej jest bardzo specyficzny. W przeciwieństwie do państw członkowskich, Unia nie może się zadłużać. Budżety narodowe można łatać kredytami. W Unii jest to niemożliwe, dlatego planowanie finansowe jest oparte o równoległy system zobowiązań i płatności. To taki pułap, do którego zarówno Komisja Europejska jak i państwa członkowskie mogą podpisywać umowy, a także poziom, do którego mają zapewnione pieniądze na wykonanie tych płatności. Właśnie dlatego przy unijnym budżecie zawsze podaje się dwie liczby. W praktyce oznacza to, że możliwość zaciągania kontraktów jest i wiele większa niż proponowała nam Rada. Ta możliwość będzie wykorzystana przy programach, o których wcześniej mówiłam. Same płatności wzrosną o 2,91% w porównaniu do obecnego roku. Mamy więc sporo większe ciastko do podziału. Także w naszym kraju.

Pod koniec ubiegłego tygodnia unijny budżet na 2011 rok zaakceptowała już rada europejska. Projekt zostanie poddany pod głosowanie Parlamentu Europejskiego w środę na sesji plenarnej.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

19℃
11℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
19 km
Stan powietrza
PM2.5
4.61 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro