Koniec głodówki w Urzędzie Miasta
Mężczyzna, który we wtorek przykuł się do balustrady w holu Urzędu Miasta, w środę rano dobrowolnie opuścił budynek. 50-latek chciał prowadzić działalność gospodarczą w palmiarni, ale jej dyrektor się nie zgodził.
Jerzy Szarwark od kilku miesięcy bezskutecznie błąkał się po korytarzach Urzędu Miasta, próbując załatwić pozwolenie na sprzedaż kolekcji motyli, karykatur i portretów na terenie poznańskiej Palmiarni. Niepełnosprawny od urodzenia mężczyzna chciał się w ten sposób się ratować, ponieważ w ubiegłym roku ZUS odmówił mu renty. Na swój pomysł uzyskał ustną zgodę dyrektora Palmiarni, który ostatecznie nie zgodził się jednak na prowadzenie biznesu, wskazując na prawne obostrzenia. Jerzy Szarwark zdążył w międzyczasie założyć swoją działalność gospodarczą. Po odmowie dyrektora poczuł się oszukany.
Urzędnicy nie potrafili mu pomóc. W końcu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i przykuł się łańcuchem do barierki w holu głównym Urzędu Miasta. Postawił przed sobą tabliczkę z napisem: protest głodowy okupacyjny. We wtorek od godziny 13:00 miejscy urzędnicy negocjowali z okupującym urząd. Jerzy Szarwark opuścił budynek dobrowolnie w środę rano.


