Wicedyrektor wielkopolskiego szpitala odwołany po nagłośnieniu sprawy przez media. Ma wiele wyroków
Sprawa z Gniezna.
W poniedziałek Wirtualna Polska opisała sytuację Mateusza Hena, wicedyrektora Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie. Z relacji WP wynika, że chirurg po skazaniu go za pobicie nie może leczyć dzieci (zabraniają tego przepisy), tymczasem w czwartki jest on dyżurnym na oddziale chirurgii szpitala. Rozmówcy dziennikarzy twierdzą, że gdy pojawi się wtedy dziecko potrzebujące konsultacji chirurga, jest odsyłane do innego szpitala, bo Hen nie może dzieci badać.
Z ustaleń dziennikarzy WP wynika, że wicedyrektor szpitala, będący też członkiem Koalicji Obywatelskiej, ma na koncie więcej wyroków. Choćby za udział w mafii paliwowej, fałszowania dokumentacji medycznej czy wyłudzania podatku VAT.
Po poniedziałkowej publikacji Hen został odwołany z funkcji wicedyrektora szpitala. - Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia medialne, rozumiejąc jednocześnie społeczne wzburzenie, które towarzyszy służbie zdrowia od kilku tygodni, oraz dążąc do wyjaśnienia wszystkich wątków związanych z ZOZ Gniezno dyrektor szpitala podjął decyzję o: odwołaniu z dniem 7 września br. pana Mateusza Hena ze stanowiska dyrektora ds. lecznictwa Szpitala Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie, zawieszeniu Mateusza Hena we wszystkich obowiązkach lekarskich, z wyłączeniem oddziału paliatywnego, do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości związanych z jego osobą - poinformował Zarząd Powiatu Gnieźnieńskiego.
Ponieważ pojawiały się też informacje o rzekomych próbach sprywatyzowania szpitala w Gnieźnie przez Hena, zapowiedziano kontrolę wszystkich umów między szpitalem a spółką Medsfera, której założycielem jest Hen. Spółka Medsfera ma podpisane ze szpitalem 4 umowy: m.in. na kierowanie blokiem operacyjnym, prowadzenie oddziału paliatywnego, udzielanie świadczeń zdrowotnych na chirurgii.
Tymczasem we wtorek WP publikuje drugi artykuł na temat Hena i jego wyroków. Okazuje się, że był skazywany m.in. za udział w mafii paliwowej (wprowadzanie do obrotu 3,5 mln litrów oleju napędowego, który w rzeczywistości był mieszanką produktów ropopochodnych). Dobrowolnie poddał się karze. Tak samo postąpił w przypadku wyroku za wyłudzanie VAT-u. Z powodu tych wyroków Hen pisał do prezydenta Komorowskiego z prośbą o zastosowanie prawa łaski. Jak tłumaczył, chciał startować w konkursie na dyrektora szpitala, ale wyroki mu to uniemożliwiały. Ułaskawienia nie dostał. Ale mógł zostać wicedyrektorem szpitala - nie było wymogu niekaralności.
To jednak nie wszystko. Został też skazany za wystawienie fałszywej dokumentacji medycznej, dzięki której możliwe było uzyskanie z ZUS zasiłku chorobowego, a także za posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami w sprawie naprawy mostów czołgowych. Było też potrącenie kobiety na przejściu dla pieszych i pobicie partnera byłej żony.
Oświadczenie w mediach społecznościowych opublikował sam lekarz:
Chciałbym odnieść się do publikacji Wirtualnej Polski dotyczącej mojej osoby.
Nie uciekam od swojej przeszłości i nie zamierzam udawać, że w moim życiu nie było trudnych spraw. Za swoje decyzje i błędy ponosiłem odpowiedzialność. Nie oczekuję też od dziennikarzy taryfy ulgowej.
Oczekuję jednak rzetelności.
Przede wszystkim chcę jasno powiedzieć: nie mam prawomocnego zakazu leczenia dzieci. Tymczasem już sam tytuł artykułu przedstawia mnie jako "chirurga z zakazem leczenia dzieci". Każdy może sam ocenić, jakie wrażenie wywołuje takie sformułowanie i czy właściwie oddaje ono rzeczywisty stan prawny.
Druga sprawa jest dla mnie równie ważna. W artykule napisano, że nie odpowiedziałem na pytania Wirtualnej Polski. Tymczasem przed publikacją autorzy nie zwrócili się do mnie, co nie jest trudne, a jedynie do instytucji.
Jeżeli redakcja twierdzi inaczej, proszę po prostu o pokazanie, kiedy, w jaki sposób i jakie pytania zostały do mnie skierowane.
Trudno uznać za rzetelne przedstawienie obu stron sytuację, w której rozmawia się z wieloma osobami, cytuje anonimowych rozmówców, opisuje człowieka na podstawie wydarzeń sprzed wielu lat, ale nie daje mu się możliwości odpowiedzi.
Jeżeli istnieje konkretny przypadek dziecka, któremu przeze mnie nie udzielono należnej pomocy albo którego zdrowie zostało przeze mnie narażone, proszę go wskazać. Na konkretne fakty odpowiem konkretnymi faktami.
Zastanawiający jest również moment tej publikacji i ogromna energia włożona w zbudowanie określonego obrazu mojej osoby. Nie będę jednak publicznie spekulował, czy i jaką inną sprawę ten materiał miałby przykrywać. Nie mam zamiaru zastępować faktów insynuacjami - tego samego oczekuję od dziennikarzy.
Nie zamierzam prowadzić wojny z mediami. Nie będę obrażał autorów tekstu ani anonimowych osób wypowiadających się na mój temat.
Mam tylko jedno oczekiwanie: jeżeli chcecie mnie oceniać, przedstawcie pełne fakty i dajcie mi możliwość odpowiedzi.
Nie oczekuję przychylności.
Oczekuję rzetelności.
A jeżeli Wirtualna Polska rzeczywiście chce poznać moje stanowisko, jestem gotów odpowiedzieć na każde merytoryczne pytanie.
Tym razem rzeczywiście mi zadane.
Mateusz Hen.


