Wciąż trwają przesłuchania po ataku ciastem na prezydenta Poznania. "To zabieranie czasu policji"
Przesłuchiwane są wszystkie osoby, które były na sali.
W połowie czerwca obrady Rady Miasta Poznania zostały przerwane, po tym, jak w ich trakcie doszło do incydentu. Prezydenta Jacka Jaśkowiaka uderzono ciastem. Zrobił to jeden z mieszkańców, którego następnie wyprowadzono z sali sesyjnej. - To jest wotum nieufności Poznaniaków dla pana prezydenta Jaśkowiaka - krzyczał po tym, jak obrzucił prezydenta ciastem.
Jak informuje Radio Poznań, śledztwo w tej sprawie wciąż trwa, a jego skala dziwi niektórych radnych. Radna Ewa Jemielity z PiS podkreśla, że nagrania, które pojawiły się w mediach, pokazują przebieg zdarzenia. Jak zaznacza, nie rozumie, dlaczego w tej sprawie została wezwana przez policję. Jak tłumaczy, nie była bezpośrednim świadkiem zdarzenia, bo siedziała po przeciwnej stronie sali. "Jesteśmy narażani - my jako podatnicy - na dodatkowe koszty. Ciąganie wszystkich dodatkowych osób, które może cokolwiek widziały, i przesłuchiwanie ich to jest zabieranie czasu policji"- mówi w rozmowie z dziennikarzami radna.
Policja przesłuchuje wszystkie osoby, które 16 czerwca uczestniczyły w sesji Rady Miasta Poznania. "Obecnie prowadzone czynności mają także dać wyraz temu, czy podczas tego incydentu przepisy prawa zostały również naruszone wobec pierwszego zastępcy prezydenta miasta Poznania, pana Marcina Gołka. Czynności procesowe muszą być wykonane w sposób kompleksowy, mając na uwadze poznanie perspektywy wszystkich uczestników tego zdarzenia"- komentuje dla Radia Poznań podkom. Łukasz Paterski, oficer prasowy policji w Poznaniu.
W związku ze zdarzeniem poznańska policja zatrzymała dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał uderzyć prezydenta tortem, natomiast drugi miał pomagać mu w przeprowadzeniu całej akcji.
O zdarzeniu pisaliśmy tutaj.


