40-latek z naszego regionu stracił spore pieniądze. Zaczęło się od telefonu
Gdyby w porę się nie zorientował, straty byłyby jeszcze większe.
Do mieszkańca Kalisza zadzwonił oszust podający się za pracownika banku. Twierdził, że ktoś próbuje zaciągnąć kredyt na jego dane, a następnie, podszywając się pod pracownika NBP, przekonywał, że telefon i konto mężczyzny zostały zhakowane. Wmawiał pokrzywdzonemu, że jedynym sposobem ochrony oszczędności jest współpraca z bankiem i służbami.
"Przestępca polecił pokrzywdzonemu udać się do placówki bankowej i wypłacić gotówkę. Mężczyzna wykonywał wszystkie polecenia oszustów. Najpierw wypłacił z banku 60 tysięcy złotych, a następnie zgodnie z przesłanym kodem QR - wpłacił pieniądze do bitomatu w 20 transakcjach. Oszuści zapewniali go, że środki trafiają na bezpieczne konto prowadzone przez Narodowy Bank Polski i po zakończeniu czynności zostaną zwrócone. Na tym jednak działania przestępców się nie zakończyły. Następnego dnia ponownie skontaktowali się z pokrzywdzonym i przekonali go do wypłaty 40 tysięcy złotych. Mężczyzna ponownie udał się bitomatu i wykorzystując przesłany kod QR wpłacił gotówkę w 13 transakcjach. W rezultacie łącznie w ten sposób stracił 100 tysięcy złotych" - relacjonuje podkom. Anna Jaworska-Wojnicz, oficer prasowy Policji w Kaliszu.
To jednak nie był koniec. Oszust próbował nakłonić mężczyznę do zaciągnięcia kredytu na 170 tys. zł, przekonując, że jest to konieczne do ochrony przed kolejnymi wyłudzeniami. Pokrzywdzony złożył wniosek, ale w porę nabrał podejrzeń i zrezygnował z wypłaty pieniędzy.
"Gdy oznajmił rozmówcy, że chcę osobiście potwierdzić informację w jednostce Policji, oszust próbował go zastraszyć, twierdząc, że również funkcjonariusze są zamieszani w proceder i że przerwanie współpracy będzie wiązało się z konsekwencjami prawnymi. Mimo tych gróźb pokrzywdzony udał się do Komendy Miejskiej Policji, gdzie zgłosił przestępstwo" - dodała rzeczniczka.
Jest kolejny apel o ostrożność.

