Jaśkowiak po ataku: "dobrze, że z tej strony, z której nie widzę, gdyby było z drugiej to uderzeniem kontrującym mógłbym zrobić krzywdę agresorowi"
Prezydent Poznania zabrał głos.
Po uderzeniu ciastem prezydent Poznania opuścił salę sesyjną. Powrócił w czystym ubraniu i zabrał głos. - To był fizyczny atak w miejscu pracy. To nie jest uderzenie, którego bym nie wytrzymał. Trenowałem boks - przypomniał. - Pewnie mam zniszczony garnitur, za chwilę przyjdzie technik z policji żeby go zabezpieczyć. Może uda mi się go uratować - wyjaśnił.
Jaśkowiak zasugerował, że te same osoby, które dopuściły się ataku we wtorek, wtargnęły wraz z posłanką Zawiszą do jego gabinetu kilka tygodni temu. - Dobrze, że to nie był kwas solny, bo mógł być - stwierdził. - Pytanie, czy w takich sytuacjach dalej będziemy pozwalać na takie akty przemocy wobec osób, które pełnią funkcje publiczne.
Prezydent Poznania przyznał, że został zaatakowany z tej strony, z której ma problem z widzeniem. - Nie widzę tym okiem i nie mogłem zauważyć tego ataku. Gdyby to było z drugiej strony, mógłbym się uchylić. Ale może lepiej, że tak się stało, bo jakbym automatycznie zrobił uderzenie kontrujące, to jeszcze zrobiłbym krzywdę temu agresorowi - skwitował.
W związku z uderzeniem ciastem Jacka Jaśkowiaka na sesji Rady Miasta zatrzymano dwie osoby. Piszemy o tym TUTAJ.



Najpopularniejsze komentarze