Dwa lata temu były kłopoty finansowe i widmo zwolnień, dobre wieści w sprawie dużego zakładu z regionu
Przed WSK PZL-Kalisz szansa na kolejny kontrakt.
W czerwcu 2024 roku zrobiło się głośno o kiepskiej sytuacji w WSK Kalisz. Choć początkowo zakładano, że Kalisz będzie obok Poznania i Stalowej Woli miejscem, w którym odbywać się będzie produkcja, naprawa i serwis czołgów K2, w sierpniu ubiegłego roku stało się jednak jasne, że spolonizowana wersja koreańskich czołgów nie będzie powstawać w Wielkopolsce - ani w WZMOT w Poznaniu, ani w WSK Kalisz. Wybrano Gliwice.
W Kaliszu mocno liczono na ten kontrakt, który gwarantowałby pracę dla zakładu na co najmniej 20, a może 30 lat. Miała być modernizacja i dodatkowi pracownicy. Przez brak decyzji konieczne było zaplanowanie restrukturyzacji i zwolnienia części pracowników. I choć kontrakt na czołgi nie trafił do Kalisza, zakład nie musiał zwalniać pracowników i zaczął wychodzić na prostą.
Aktualnie w kaliskim zakładzie produkowane są silniki do samolotów An-2 i M-18 Dromader, części silnikowe i komponenty dla branży zbrojeniowej. Przed zakładem szansa na kolejny kontrakt. Właśnie podpisano list intencyjny z CSG Polska. - Porozumienie dotyczy rozwoju i produkcji nowoczesnych silników, układów napędowych oraz innych komponentów przeznaczonych dla pojazdów ciężarowych, sprzętu wojskowego i platform specjalistycznych. Współpraca stanowi rozwinięcie ramowej umowy zawartej w marcu pomiędzy Grupą CSG a Polską Grupą Zbrojeniową i ma na celu rozwój kompetencji przemysłowych w Polsce poprzez transfer technologii oraz budowę nowych zdolności produkcyjnych i serwisowych - podaje WSK Kalisz.


