Zarząd Dino wezwał policję zamiast porozmawiać z pracownikami. Pracownicy wręczyli przedstawicielce Dino buraki, jako symbol złamania prawa pracy
O tym, że w poniedziałek rozpoczął się protest pracowników Dino informowaliśmy już na epoznan.pl
Protest rozpoczął się w Krotoszynie o godzinie 12:00 przy ul. Ostrowskiej 122.
Aneta Troć z Partii Razem Zarząd Okręgu Wielkopolska poinformowała, że zarząd Dino wezwał policję zamiast rozmawiać z pracownikami.
- Pracownicy sieci Dino wraz z przedstawicielami związków zawodowych i przedstawicielami Partii Razem rozpoczęli 72-godzinny protest przed siedzibą spółki w Krotoszynie. Zarząd, mimo wcześniejszego umówienia spotkania, odmówił rozmów i zgłosił interwencję policji. Jednym z powodów protestu są naruszenia wykazane przez Państwową Inspekcję Pracy, która potwierdziła dotychczas ponad 1300 - informuje Aneta Troć.
O godzinie 12:00 w wyżej wspomnianym miejscu pracownicy Dino zajęli pasy ruchu przed siedzibą firmy w Krotoszynie. Na godz. 13:00 zaplanowane było spotkanie delegacji związkowej z zarządem spółki, do którego jednak nie doszło. Jak podała Aneta Troć, zarząd nie tylko odmówił rozmów, ale zgłosił interwencję policji, która wylegitymowała wszystkich uczestników protestu, w tym posłankę Partii Razem Martę Stożek.
Pracownicy weszli do biura firmy, gdzie po usłyszeniu odmowy dialogu przekazali przedstawicielce firmy 1300 gramów buraków symbolizujących 1300 stwierdzonych przez PIP naruszeń prawa pracy.
Jak informuje Partia Razem, zarząd Dino miał podjąć działania mające na celu zepchnięcie protestujących z terenu firmy, wielokrotnie dzwoniąc do Urzędu Miasta, by zmusić pracowników do przejścia niemal do rowu przy ruchliwej ulicy.
- Przypadek Dino nie jest odosobniony. Partia Razem od dawna postuluje zwiększenie kar dla firm łamiących prawo pracy oraz wskazuje na konieczność rozszerzenia zdolności PIP do prowadzenia kontroli. Jesteśmy w Krotoszynie, bo nie zgadzamy się na łamanie prawa pracy ani przez zagraniczne, ani przez polskie korporacje. Sytuacja w Dino pokazuje, że wielkie firmy czują się bezkarne. I nic dziwnego, skoro Państwowa Inspekcja Pracy nie ma realnych narzędzi do przeciwdziałania nadużyciom - powiedziała Aneta Troć, członkini Zarządu Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem.
- Pracownicy Dino zasługują na godne warunki pracy. Od lat budują siłę sieci, powinni w końcu zostać przez nią uczciwie wynagradzani. Niestety, mimo szumnie świętowanych zmian w PIP, nadal nie została ona wzmocniona wystarczająco, by skutecznie zabezpieczać pracowników. Walka wciąż spoczywa głównie na barkach odważnych osób zaangażowanych w działalność związkową. My, Partia Razem, wspieraliśmy strajkujących pod Kauflandem, wspieramy protestujących pod Dino i będziemy wspierać wszędzie tam, gdzie będzie trzeba - powiedziała Marta Stożek, posłanka Partii Razem
Postulaty pracowników wyglądają następująco: zwiększenie zatrudnienia i wdrożenie rozwiązań ograniczających przeciążenie pracą fizyczną. Podwyżka wynagrodzeń o 900 zł. Utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, zgodnie z przepisami prawa. Przestrzeganie przepisów BHP, w tym norm temperaturowych na stanowiskach pracy. Wdrożenie polityki antymobbingowej. Zaprzestanie nielegalnego monitorowania pracowników.
Pracownicy Dino aktualnie toczą dwa postępowania zbiorowe przeciwko swojemu pracodawcy, z czego w związku z jednym z nich przygotowują się do strajku generalnego. Jak twierdzi Partia Razem, spółka Dino ma dokładać wszelkich starań, by uniemożliwić pracownikom protest, między innymi nie dostarczając kluczowych danych do przeprowadzenia referendum strajkowego.
- Związkowcy analizują nawet możliwość przeprowadzenia strajku bez wcześniejszej organizacji referendum. Procedura wypowiedzenia strajku w Polsce ma swoje źródło jeszcze z czasów PRL-u i należy do jednych z najbardziej skomplikowanych w Unii Europejskiej, co w praktyce czyni z niego instrument niedostępny dla większości pracowników - informuje Partia Razem.



Najpopularniejsze komentarze