Rzadziej koszą trawniki w poznańskich parkach i na skwerach. "To świadoma decyzja"
Jedni mieszkańcy chwalą, innym to przeszkadza.
Już od kilku lat trawniki zlokalizowane w parkach czy na skwerach w Poznaniu nie są wiosną i latem koszone regularnie. - Odbywa się to średnio trzy razy w sezonie zamiast sześciu jeszcze pięć lat temu. Dlaczego? Jest to świadoma decyzja. Reakcja na zmiany klimatu - podwyższanie się temperatury, mniej śniegu zimą, długie okresy bez deszczu. Wyższe trawniki zatrzymują w glebie więcej wilgoci, ocieniają własne korzenie i mniej parują. Dzięki temu łagodzą efekt ocieplenia i poprawiają mikroklimat - podkreśla Zarząd Zieleni Miejskiej.
To nie wszystko. Koniczyny czy mniszki lekarskie, które wielu uważa za chwasty, to pożywienie dla pszczół czy motyli. Ich koszenie pozbawia owady posiłku.
Są jednak wyjątki. - W parkach reprezentacyjnych (np. Adama Mickiewicza, Fryderyka Chopina) i historycznych (np. park Sołacki) kosimy częściej. To miejsca, w których ład i estetyka są częścią charakteru parku, a w wielu z nich działają systemy automatycznego nawadniania. W parkach o przeznaczeniu typowo rekreacyjnym (np. Jana Kasprowicza) stosujemy strefowanie. Przy alejkach, na placach zabaw, w miejscach gier i aktywnego wypoczynku - kosimy regularnie. Wyższa trawa zostaje pod drzewami, na skarpach, w cichszych zakątkach parków.
Są też miejsca, jak łąki kwietne, w których koszenie nie odbywa się wcale.
Każdego roku do naszej redakcji trafiają wiadomości od osób, które skarżą się na niekoszone tereny zielone, ale też od tych, które... na koszenie się skarżą. Zdania są więc w tej sprawie bardzo podzielone.


