Poznańskie ZOO ma nową mieszkankę. "Nie jest zbyt towarzyska"
To przedstawicielka ocelotów nadrzewnych.
Do Poznania z Walii przyjechała Fibi. - Walijka nie jest zbyt towarzyska. Bardzo trudno jest ją zobaczyć i sfotografować - przyznaje Remigiusz Koziński z poznańskiego ogrodu zoologicznego. Fibi pojawiła się w Poznaniu na miejsce Mimi, starszej samicy, która wyjechała do ZOO w Czechach. - Decyzję o takich podróżach podejmują koordynatorzy programów hodowlanych, którzy starają się znajdować najlepsze miejsca dla poszczególnych zwierząt. Fibi ma nieco ponad półtora roku i, kto wie, może w przyszłości doczeka się w Poznaniu partnera - dodaje.
ZOO podkreśla, że ogrody zoologiczne nie są tylko atrakcją. Ich główną rolą jest hodowla gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem. I to właśnie z tego względu między ogrodami dochodzi do takich wymian, które pozwalają na hodowanie danego gatunku.
Oceloty nadrzewne w naturalnym środowisku występują w Ameryce Południowej. - Piękne cętkowane futro i duża uroda sprawiły, że w XX wieku ich liczebność bardzo spadła (polowano na nie i handlowano żywymi osobnikami). Z kolei dziś negatywny wpływ mają na nie systematyczne niszczenie i zatruwanie naturalnego środowiska. Czynniki te sprawiają, że według IUCN ocelotów nadrzewnych żyjących na wolności stale ubywa. Ogrody zoologiczne hodują te drapieżniki, a do tego niekiedy niezbędne są zmiany ich miejsc zamieszkania.
