Były szef wielkopolskich strażaków z zarzutami w aferze Collegium Humanum. Nie przyznaje się do winy
Chodzi o Andrzeja B.
Andrzej B. wydał oświadczenie, w którym podkreśla, że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. - Największym błędem jest ufać niewłaściwym ludziom i podpisywać dokumenty w dobrej wierze, nie sprawdzając ich dwadzieścia razy - napisał na platformie X. - Okazało się, że mój dyplom MBA z Collegium Humanum, który nigdy nie przyniósł mi żadnych korzyści i do niczego w mojej karierze zawodowej się nie przydał - jest fałszywy i został opatrzony numerem przypisanym do dyplomu osoby trzeciej, która także studiowała na CH. Uczelnia, choć zobowiązana prawem do przechowywania dokumentacji studenta, nie ma moich dokumentów poza potwierdzeniem przelewu i zaświadczeniem o wydaniu dyplomu. Teraz domaga się ode mnie dowodu zdanego egzaminu, który uczelnia powinna mieć w swoich aktach - dodaje. - Jedno wiem na pewno: nie zapłaciłem nikomu prywatnie, nie kupowałem żadnych świadectw pod stołem, a moje pieniądze trafiły prosto na konto Collegium Humanum. [...] Jeśli chodzi o Krzysztofa - mojego zastępcę - ufałem mu na podstawie naszej wieloletniej współpracy. Szanuję go jako Człowieka i jako Strażaka. Zatwierdziłem zwrot kosztów nauki na podstawie dokumentów, które mi przedstawiono.
Już w ubiegłym tygodniu pisaliśmy na epoznan.pl o zatrzymaniu byłego komendanta wielkopolskiej Straży Pożarnej, który od 2019 do 2024 roku pełnił też funkcję komendanta głównego PSP. Andrzej B. usłyszał zarzuty związane z uzyskaniem w ramach zawartego porozumienia poświadczających nieprawdę dyplomu ukończenia studiów podyplomowych Executive Master of Business Administration. Chodzi o aferę Collegium Humanum.
Z ustaleń prokuratury wynika, że Andrzej B. miał wręczyć byłemu rektorowi uczelni korzyść majątkową w wysokości 1100 złotych w związku z uzyskaniem dyplomu bez odbycia studiów. Dodatkowo zarzucono mu przywłaszczenie środków należących do Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.



Najpopularniejsze komentarze