Reklama
Reklama

Zaostrzono wyrok dla policjantów, którzy wywieźli pijanego mężczyznę do lasu, gdzie zmarł

fot. WTK / archiwum
fot. WTK / archiwum

Chodzi o sprawę z 2018 roku.

W maju 2018 roku w lesie pomiędzy Pobiedziskami i Kociałkową Górką znaleziono ciało mężczyzny. Szybko okazało się, że do jego śmierci mogli przyczynić się policjanci, którzy interweniowali w jego sprawie. Na służbie znaleźli pijanego 36-latka przy ulicy Poznańskiej. Funkcjonariusze zabrali mężczyznę do radiowozu i zamiast do izby wytrzeźwień, wywieźli go do lasu, gdzie do zostawili. Później sugerowano, że właśnie kończyli służbę i chcieli jak najszybciej udać się do domów.

Targi Smaki Regionów (25-27.09) to 3 dni degustacji, zakupów i kulinarnych odkryć. Czekają regionalne jedzenie, pokazy gotowania i atrakcje dla całych rodzin. Wstęp bezpłatny!
REKLAMA

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny był krwiak wewnątrzczaszkowy. Funkcjonariuszy wydalono ze służby i postawiono im zarzuty nieudzielenia pomocy i niedopełnienia obowiązków służbowych. Kobieta służyła w policji od roku, a jej partner od 3 lat.

W 2021 roku sąd przyznając, że nie ma dowodów na to, że to policjanci doprowadzili do powstania u 36-latka krwiaka, wymierzył dla nich taką samą karę: rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Dodatkowo przez 4 lata nie mogli sprawować funkcji w służbach mundurowych. Wyrok nie był prawomocny, a w 2023 roku proces ruszył ponownie. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, właśnie zapadł wyrok. Sąd w Gnieźnie skazał policjantkę na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Przez 4 lata kobieta nie może wykonywać zawodów związanych z ochroną bezpieczeństwa ludzi. Policjanta skazano natomiast na 1,5 roku bezwzględnego więzienia. Przez 6 lat nie może wykonywać zawodów związanych z ochroną bezpieczeństwa ludzi. Wyrok nie jest prawomocny.

Jacek Jaśkowiak podał kwotę jaką miasto przeznaczyło na pomoc mieszkańcom osiedla Maltańskiego

Jacek Jaśkowiak podał kwotę jaką miasto przeznaczyło na pomoc mieszkańcom osiedla Maltańskiego

W poniedziałek mieszkańcy osiedla pikietowali przed Urzędem Miasta.