Reklama
Reklama

Ksiądz wyciął przykościelne dęby, nałożono na niego ponad 200 tys. zł kary. Właśnie ją uchylono

fot. asta24.pl
fot. asta24.pl

Wracamy do sprawy drzew z Gieczynka na terenie powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego.

Media, w tym epoznan.pl, o tej sprawie pisały już w lutym ubiegłego roku. Wówczas doszło do awantury na linii mieszkańcy Gieczynka - ksiądz. Z przykościelnego terenu wycięto bowiem kilka wielkich dębów. Mieszkańcy twierdzili, że proboszcz nie uprzedził ich o planowanej wycince, na którą z całą pewnością by się nie zgodzili.

Duchowny od początku podkreślał, że to teren kościoła i mógł z nimi zrobić, co chce. Kilkudziesięcioletnie drzewa miały być w doskonałym stanie. Z ustaleń asta24.pl wynikało, że proboszcz ubiegał się o pozwolenie na wycinkę i w tym celu złożył 19 stycznia dokumenty w urzędzie. Odbyła się jedna wizja lokalna, a kolejną zaplanowano na 15 lutego - tyle tylko, że wtedy nie było już co oglądać, bo drzewa już wycięto. Ksiądz twierdzi, że dostał słowne pozwolenie na wycinkę, ale urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska tego nie potwierdził. Ksiądz w rozmowie z Gazetą Wyborczą stwierdził też, że mieszkańcy podnieśli "wioskową wrzawę".

Jesienią o sprawie zrobiło się ponownie głośno, bo ksiądz z ambony zaczął domagać się przeprosin od wiernych. Już wtedy było wiadomo, że gmina nałożyła na duchownego ponad 200 tysięcy złotych kary za nielegalną wycinkę.

Jak obecnie podaje asta24.pl, ksiądz odwołał się od decyzji urzędników do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile, a to poparło księdza. Stwierdzono, że drzewa w znacznej części rosły na terenie rolnym, a więc nie była potrzebna zgoda, by je wyciąć. Mieszkańcy nie ukrywają, że nie rozumieją tej decyzji, bo nic nie zwróci im wyciętych drzew.

Teraz miejscy urzędnicy ponownie mają zająć się sprawą kary dla księdza.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

26℃
14℃
Poziom opadów:
0.9 mm
Wiatr do:
22 km
Stan powietrza
PM2.5
7.76 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro