Kierowca FlixBusa odjechał z parkingu bez pasażerki. Zrozpaczoną córką kobiety zajęli się inni pasażerowie
Matka z córką jechały do Poznania.
Historię kobiet opisała Gazeta Wyborcza. Wszystko wydarzyło się 21 stycznia. FlixBus jechał z Niemiec do Poznania. Podczas jednej z przerw na tankowanie, tuż po przekroczeniu granicy z Polską, część pasażerów wyszła z autobusu, by zapalić papierosa lub skorzystać z toalety. Wśród nich była Alina, która podróżowała z Hamburga ze swoją 17-letnią córką. Przerwa miała trwać 10 minut, Alina nie zdążyła wrócić do pojazdu - widziała jego tył, gdy ten odjeżdżał już w kierunku wyjazdu ze stacji.
Ponieważ kobieta miała przy sobie telefon, natychmiast zadzwoniła do córki siedzącej w autobusie. Nastolatka cierpi na mutyzm wybiórczy - gdy jest w stresie, nie może się odezwać. Tak było i tym razem. Mama kazała jej przekazać telefon komuś z pasażerów, córka to zrobiła. Para podróżująca z Berlina próbowała zatrzymać autobus tłumacząc, że kobieta, matka innej pasażerki, została na stacji. Kierowca był nieugięty. A 17-letnia córka kobiety była roztrzęsiona i zapłakana.
Kierowca innego autobusu będącego na stacji benzynowej usłyszał rozmowę Aliny i zaproponował, że dowiezie ją do bramek na A2 pod Poznaniem. Kobieta skorzystała z pomocy i tam opuściła pojazd. Skierowała się do policjantów, którzy akurat byli w tym miejscu. Ostatecznie musiała wezwać taksówkę z Poznania. Przejazd do Avenidy, gdzie czekała na nią zapłakana córka w towarzystwie pary pasażerów, którzy jej pomogli, kosztował ją blisko 300 złotych. Ponieważ mama i córka jechały pociągiem dalej, do Kalisza, musiała też kupić nowe bilety - na pierwotnie planowany pociąg nie zdążyły.
Kobieta poskarżyła się na firmę FlixBus. W odpowiedzi dowiedziała się, że regulamin mówi jasno: jeśli pasażer nie pojawi się w wyznaczonym czasie w autobusie, kierowca może odjechać bez niego.
Najpopularniejsze komentarze