Reklama
Reklama

Jest wyrok w sprawie zabójstwa wędkarza pod Poznaniem. Prokuratura domagała się 25 lat - jest 2,5 roku bezwzględnego więzienia

archiwum | fot. Andrzej Borowiak / TT
archiwum | fot. Andrzej Borowiak / TT

Po latach ujawniono, że nie było to zwykłe utonięcie.

Proces Grzegorza L. rozpoczął się pod koniec listopada 2021 roku. Chodzi o sprawę, którą poznańskie "Archiwum X" rozwiązało po latach. Grzegorza L. oskarżono o zabójstwo swojego ojczyma 26 maja 2015 roku w Lusówku. Śledczy po latach dotarli do należących do niego notesów. "W jednym z nich, w rozdziale zatytułowanym "Zemsta po latach", odkryli opis zabójstwa, jakiego dokonał wymieniony. Autor zapisków, stosując retrospekcję, opisał swoje życie od narodzin do śmierci swojej matki, w tym krzywdy, jakich doznał od swojego ojczyma wyrządzone mu w dzieciństwie" - wyjaśniała w lipcu 2021 roku prokuratura.

Posiadasz na swojej nieruchomości wyroby zawierające azbest? Pozbądź się problemu - złóż wniosek do 30.04.2024 r. Miasto Poznań pokrywa 100% kosztów związanych z likwidacją wyrobów azbestowych.
REKLAMA

W trakcie rozprawy oskarżony zapewniał, że zapiski z pamiętnika to jego fantazje - część z nich jest prawdą, a część nie. L. podkreślał przed sądem, że pisanie pamiętnika zalecił mu psycholog z więzienia, w którym przebywał w związku z popełnieniem innego przestępstwa. Zaznaczył, że nie jest ojcobójcą, choć ma już taką łatkę. Nigdy nie zabiłby ojca, który go adoptował i dzięki któremu nie był w domu dziecka.

W toku policyjnych czynności ustalono, że zmarły utonął po tym, jak został zrzucony z pomostu do wody. We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie zabójstwa wędkarza w Lusówku. Grzegorza L. skazano na 2,5 roku bezwzględnego wiezienia za nieumyślne spowodowanie śmierci. Jak informuje "Głos Wielkopolski", L. miał zepchnąć z pomostu ojczyma, u którego doszło do niewydolności serca, a następnie utonięcia. Sędzia podkreślała, że głębokość wody w tym miejscu to około 1metr.

"Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika niezbicie, że oskarżony w dniu zdarzenia był na miejscu zdarzenia, i że zepchnął swojego adopcyjnego ojca z pomostu nad jeziorem do wody. Wskazują na to po pierwsze zeznania świadków, którym oskarżony bezpośrednio opowiadał o tym, co zrobił. Wskazują na to również wyniki badania poligraficznego wariografem oskarżonego, z których wynika, że oskarżony nie mówił prawdy o przebiegu zdarzenia oraz notatnik oskarżonego, w którym opisał to, co się wydarzyło" - uzasadniała wyrok cytowana przez "Głos Wielkopolski" sędzia Karolina Siwierska.

"Należy przyjąć, że gdyby nie fatalny stan zdrowia pokrzywdzonego, który cierpiał na skrajnie zaawansowaną miażdżycę i chorobę niedokrwienną serca, nie doszłoby do zaostrzenia tej choroby w wyniku upadku do wody i pokrzywdzony nie utonąłby, szczególnie, że z materiału dowodowego wynika, że potrafi dobrze pływać" - dodała.

"Zasady doświadczenia życiowego - zdaniem sądu - jednoznacznie wskazują, że wpadnięcie do wody z pomostu, gdzie woda ma 1 m głębokości, nie skutkuje śmiercią, co najwyżej przemoknięciem. Trudno zatem uznać, że oskarżony chciał w ten sposób zabić swojego ojca, albo że przynajmniej przewidywał taką możliwość i się na to godził. Dlatego sąd uznał, że oskarżony swoim zachowaniem spowodował nieumyślnie spowodowanie śmierci swojego ojca" - powiedziała.

Wyrok nie jest prawomocny.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

10℃
4℃
Poziom opadów:
2 mm
Wiatr do:
27 km
Stan powietrza
PM2.5
12.17 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro