Reklama
Reklama

Władze Poznania żądają od państwa 7,5 mln zł za likwidację gimnazjów. Zapowiadają dalsze pozwy

Pikieta nauczycieli sprzeciwiających się likwidacji gimnazjów. | fot. Włodzimierz Hoppel/ Archiwym

Chodzi o reformę edukacji wprowadzoną jeszcze przez Annę Zalewską w 2017 roku.

Władze miasta Poznań domagają się od skarbu państwa odszkodowania w kwocie 7,5 miliona złotych za wydatki, które wygenerowała likwidacja gimnazjów. Jak informuje Gazeta Wyborcza, to była minister edukacji Anna Zlewska ogłosiła w 2016 roku zlikwidowanie trzyletnich gimnazjów. Było to jednym z punktów programu wyborczego partii PiS. Do sejmu trafił wtedy wniosek o referendum podpisany przez 910 tysięcy osób. Jednak ówczesny marszałek sejmu Marek Kuchciński nie przyjął go do planu obrad. W 2017 roku szóstoklasiści zamiast pójść do pierwszej klasy gimnazjum poszli do siódmej klasy. Dwa lata później dwa roczniki gimnazjum i podstawówka kończyły w tym samym czasie edukację, przez co w szkołach średnich było oblężenie.

To tylko jeden z licznych skutków zmiany w systemie nauczania. Do innych zalicza się też utratę miejsc pracy przez nauczycieli (których kilka lat później zaczęło brakować) oraz skutki finansowe. Te ostatnie pod lupę wziął poznański samorząd. Wyliczył, że przez reformę edukacji minister Anny Zalewskiej tylko w jednym roku stracił ponad siedem milionów złotych. Poznań pozwał więc skarb państwa o zwrot tych kosztów i jest to pierwszy taki pozew w kraju - podkreśla Gazeta Wyborcza.

Samorząd poznański pozew przeciwko minister edukacji złożył już w 2022 roku na początku lipca. Dotychczas odbyły się dwa posiedzenia. Mariusz Wiśniewski zastępca prezydenta miasta Poznania powiedział na łamach Gazety Wyborczej, że sprawa jest bezprecedensowa, a inne samorządy również chciały złożyć takie pozwy. Wiśniewski wspomniał, że w związku z tym brano wówczas pod uwagę pozew zbiorowy. W marcu tego roku zostały przesłuchane osoby związane z oświatą na terenie Poznania: Mariusz Wiśniewski odpowiedzialny za oświatę, Przemysław Foligowski dyrektor wydziału oświaty w urzędzie miasta oraz Radosław Paszkiewicz z oddziału Planowania i Analiz Budżetu.

- By sądowi przedstawić konkrety, wzięliśmy pewien wycinek wydatków poniesionych w 2017 roku. Zeznając w sądzie, wskazałem, że reforma była przygotowana pospiesznie. Powiedziałem, dlaczego jako miasto nie mogliśmy tych wydatków przewidzieć - powiedział dla Gazety Wyborczej Mariusz Wiśniewski.

Samorząd swój pozew chce podeprzeć fakturami i wydatkami bezpośrednio związanymi z reformą Anny Zalewskiej. Artur Mysłek, adwokat i przedstawiciel samorządu poznańskiego powiedział Gazecie Wyborczej, że ustalenie tej kwoty jest wynikiem trudnej pracy służb finansowych szkół oraz wydziału oświaty. Podkreślił również bezprecedensowy wymiar pozwu. To pierwszy w kraju pozew, w którym jednostka samorządu terytorialnego domaga się od skarbu państwa odszkodowania z tytułu zwrotu wydatków poniesionych na wdrożenie reformy ustroju szkolnego - powiedział Mysłek na łamach GW.

Do chwili zakończenia postępowania, jako pełnomocnik Skarbu Państwa, Prokuratoria nie może przekazywać szerszych informacji dotyczącej przyjętej argumentacji i strategii procesowej- taką odpowiedź otrzymali dziennikarze GW od Prokuratury Generalnej, która reprezentuje skarb państwa. Tymczasem zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski już zapowiada, że w przypadku wygranej nie wykluczają kolejnych pozwów.


Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

16℃
8℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
9 km
Stan powietrza
PM2.5
13.78 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro