Reklama
Reklama

Miasto zabiera głos po interwencji na koczowisku Romów: "dobrostan żyjących tam czworonogów był na bieżąco monitorowany"

fot. Fundacja Schronisko dla Zwierząt w Gaju
fot. Fundacja Schronisko dla Zwierząt w Gaju

O interwencji pisaliśmy już w poniedziałek.

Działacze Fundacji Schronisko dla Zwierząt w Gaju w sobotę pojawili się na koczowisku Romów przy ulicy Lechickiej. Mieszkańcom odebrano 14 psów, 6 kotów, 7 świń i jedną martwą świnię, którą zabito w trakcie interwencji. Interweniujący skarżą się na miejskich urzędników, którzy mają ignorować to, w jakich warunkach są tam trzymane zwierzęta (więcej TUTAJ).

We wtorek do sprawy odniósł się poznański magistrat. - Miejscy urzędnicy zawsze reagują na zgłoszenia dotyczące łamania praw zwierząt. Tak było również w przypadku koczowiska u zbiegu ul. Lechickiej i Umultowskiej. Dobrostan żyjących tam czworonogów był na bieżąco monitorowany przez przedstawicieli miasta, strażników miejskich i pracowników schroniska - zapewniają urzędnicy.

Jak przypomina miasto, problem koczowiska na terenie dawnych ogródków działkowych występuje od lat. Przez lata miasto starało się o przejęcie tego terenu w wyniku zasiedzenia, ale sąd oddalił wniosek. Podejmowane są więc działania, które na celu mają pomoc koczującym tu ludziom.

Z relacji urzędników wynika, że gdy otrzymali informację od fundacji o łamaniu praw zwierząt w tym miejscu, poinformowali Wojewódzki Inspektorat Weterynaryjny. - W wyniku tego na 11 stycznia wyznaczono kontrolę Inspektoratu Weterynarii w obecności pracowników MOPR oraz tłumaczy. Obecność tłumaczy podczas takich działań jest niezbędna z uwagi na barierę językową i konieczność zagwarantowania obydwu stronom możliwości porozumienia.

Wcześniej dobrostan zwierząt był tu monitorowany na bieżąco. - Nie stwierdzono zagrożenia życia lub zdrowia psów. Zwierzęta towarzyszące żyją na terenie koczowiska w takich warunkach, w jakich bytują tam ludzie. Mają dostęp do schronienia, wody i pożywienia. W trakcie przeprowadzanych interwencji stwierdzono, że zwierzęta miały też książeczki zdrowia - dodają.

W przeszłości zdarzało się, że Romom odbierano zwierzęta, ale ze względu na to, że były zwierzęta agresywne i nie były właściwie zabezpieczone lub ze względu na to, że do zwierząt nikt się nie przyznawał. Czworonogi trafiały do miejskiego schroniska.

- Największa interwencja ze strony Miasta miała miejsce w lutym 2021 r. Urzędnicy wraz ze strażnikami miejskimi i pracownikami schroniska przeprowadzili wówczas kontrolę stanu utrzymania zwierząt na całym koczowisku. Podczas kontroli ustalono dane osobowe właścicieli większości zwierząt. Ogólny stan psów był dobry. Odebrano tylko jednego psa typu amstaff - został uznany za zwierzę bezdomne, ponieważ nie można było ustalić jego właściciela. Kolejne kontrole miały miejsce w maju 2021 r. Odłowiono wtedy kolejne psy, w tym szczenięta i amstaffa, uznając je za bezdomne. Za każdym razem osoby oświadczające, że są opiekunami przebywających tam zwierząt, były pouczane o ich obowiązkach. Na początek października 2021 r. zaplanowana była kolejna kontrola, tym razem już wraz z tłumaczem języka rumuńskiego. Z uwagi na stwierdzenie ogniska koronowirusa wśród społeczności romskiej, została jednak odwołana - tłumaczą urzędnicy.

Psy, które odebrano z koczowiska w sobotę, także trafiły do poznańskiego schroniska, gdzie odbywają kwarantannę. Po jej zakończeniu będą mogły trafić do adpocji. - Ich stan w dniu przyjęcia był dobry. Kondycja psów przyjmowanych z terenu koczowiska nie wskazywała dotąd znamion znęcania się nad nimi - zapewniają.

Równocześnie miasto podkreśla, że podejmuje szereg działań pomocowych dla mieszkańców koczowiska, o czym wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu.

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

26℃
18℃
Poziom opadów:
9.2 mm
Wiatr do:
24 km
Stan powietrza
PM2.5
7.89 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro