Reklama

Pietras: Reprezentuję interes odbiorców sztuki operowej

Ze Sławomirem Pietrasem, dyrektorem Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, rozmawia Kazimierz Brzezicki.

Stwierdzam ze zdziwieniem, że do świata sztuki wkroczyła polityka. Czy jest to swoiste signum temporis?
Myślę, że to nie jest jednak signum temporis. Polityka wkraczała w dziedzinę kultury już w starożytności, a więc nie jest to wcale zjawisko nowe. Warto jednak się zastanowić, jak chronić kulturę, będącą fundamentem cywilizacji, od wpływów politycznych. Bo, że trzeba i należy chronić kulturę, to nie mam żadnych wątpliwości. W sferze kultury, a zwłaszcza tej wysokiej, wartościowej muzyki, sztuki operowej, baletowej, powstała rzeczywistość, w której politycy powinni szukać trwałych wartości, odskoczni, dystansu, a może po prostu lepszego świata niż ten, który swoim działaniem zbudowali.

Skoro nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W sztuce nie ma demokracji, musi być ktoś, kto sztukę rozumie, kocha i ją prezentuje. Czy konflikt ze związkami jest tylko konfliktem finansowym, czy jest to konflikt dotyczący innego rozumienia sztuki?
Pański pogląd dedykuję niektórym działaczom związkowym. Natomiast podstawą konfliktu, który powstał w Teatrze Wielkim w Poznaniu, są niskie zarobki pracowników, za co czuję się odpowiedzialny. Tej odpowiedzialności ze mnie nikt nie zdejmie, bo nie ma takiego pracownika, który w sprawie zarobków pójdzie do marszałka lub ministra, zamiast swojego dyrektora. Powoływanie się na wyższe instancje, choćby było nacechowane najświętszą prawdą, nie zdejmuje ze mnie tej odpowiedzialności. Nie zamierzam od niej uciekać, czego dowodem jest fakt, że przez ostatnie trzy lata regularnie wygospodarowywałem dziesięcioprocentowe podwyżki, a w ostatnim roku, na skutek przesunięć wewnątrz budżetu Teatru, tych podwyżek w skali roku na każdego pracownika wyszło 19%. Czy to mało...?

Co będzie z rozbudową Teatru Wielkiego? Słyszeliśmy o pięknych planach i nagle nikt o tym nic nie mówi. Czy konflikt ze związkami miał na to wpływ?
Na pewno konflikt płacowy temu nie sprzyjał. Obawiam się, że na stulecie gmachu nowe skrzydło z przyczyn czasowych nie powstanie.

A zatem kiedy? Do 2020 roku, czy poczekamy jeszcze dłużej?
Jeżeli się to nie uda z okazji stulecia otwarcia gmachu, które przypada na październik 2010 roku, to następną wielką okazją jest 31 sierpnia 2019 roku, kiedy to Polacy przejęli Teatr i wybuchła polska sztuka operowa, którą z przerwą okupacyjną pielęgnujemy do dzisiaj. Oczywiście w międzyczasie musimy dbać o wiekową już substancję gmachu. I to robimy... Wystarczy spojrzeć na fronton i reprezentacyjne schody, odnowionego Pegaza i słynne operowe lwy, na wyremontowaną widownię, westibule, foyer I. piętra, taras widokowy, nowoczesne toalety i liczne ułatwienia dla niepełnosprawnych. Niemniej nasz gmach
- staruszek, który co wieczór zapełnia publiczność, wymaga troski o wiele bardziej intensywnej niż przyszły dobudowany "młodzieniec".

Słyszę zewsząd głosy, że Pan preferuje stary styl opery i przedstawienia w klasycznych dekoracjach. Mamy klasykę narodową, europejską, a gdzie sztuka nowoczesna?
O tym, że jestem starodawnym dyrektorem opery, mówią tylko moi wrogowie. Natomiast poważnym komentatorom trudno zaprzeczyć, że jestem dyrektorem teatru operowego, reprezentującego szeroko pojęty interes odbiorców sztuki operowej. Olbrzymia większość naszych bywalców oczekuje przedstawień na najwyższym poziomie artystycznym, ale w zgodzie z zapisem partytury, didaskaliami i intencjami twórców. Natomiast zdecydowanie przeciwny jestem modnym obecnie tu i ówdzie zabiegom, zwłaszcza reżyserów promujących swe subiektywne pomysły, wysuwające ich przed kompozytorów i librecistów. Moda ta wkrótce przeminie, pozostawiając w spokoju fundamenty sztuki operowej, jakimi jest bel canto, piękno muzyki i urzekająca poetyka operowych opowieści. Chodzi o to, aby uchronić te wartości przed przejściową modą na ekscentrycznych reżyserów. Nie przeczy to wielkim możliwościom rozwijania skrzydeł wybitnie utalentowanym reżyserom. W naszych czasach byli to Walter Felsenstein, Luchino Visconti, Margaret Wallmann, Borys Pokrowski, Jean-Pierre Ponnelle, Giancarlo del Monaco, Franco Zeffirelli, a w Polsce Aleksander Bardini, Lia Rotbaumówna czy Danuta Baduszkowa. Wszyscy oni szanowali jednak muzykę kompozytora i przesłanie libretta.

Gdy przyjeżdża na występ w operze gwiazda znana w Europie i świecie, to mamy tłumy na widowni. Czy w Teatrze Wielkim będziemy mieli możliwość oglądania gwiazd o wymiarze światowym?
Od czasu do czasu takie gwiazdy sobie fundujemy. Wielkich nazwisk ze świata zbyt często gościć nie będziemy, bo nie jesteśmy teatrem bogatym. Często sięgam do pięknej tradycji promowania w Poznaniu rodzimych talentów. Za mojej dyrekcji debiutował u nas Mariusz Kwiecień (Wesele Figara, Verbum nobile, Flis), Daniel Borowski (Trubadur, Aida), Aleksandra Kurzak (Rigoletto), Bogusław Bidziński (Czarodziejski flet), Agnieszka Mikołajczyk (Czarodziejski flet, Żydówka, Galina, Wesele Figara, Traviata, Cyrulik sewilski), Tadeusz Szlenkier (Bal maskowy, Requiem), Katarzyna Hołysz (Norma, Don Carlos). Wszyscy oni widnieją dziś w repertuarach najlepszych teatrów operowych świata. Często w naszym repertuarze występują polskie gwiazdy o międzynarodowych karierach: Kałudi Kałudow (Aida), Vera Baniewicz (Parsifal, Makbet, Trubadur), Stefania Toczyska (Trubadur, Aida), Robert Woroniecki (Moc przeznaczenia, Otello, Norma), Małgorzata Walewska (Don Carlos), Wojciech Drabowicz (Czarodziejski flet), Joanna Kozłowska (Trubadur, Ernani, Madame Butterfly, Otello), Marek Gasztecki (Don Carlos, Czarodziejski flet), Agnieszka Wolska (Norma, Otello, Bal maskowy, Traviata). Z wybitnych solistów zagranicznych w ostatnich latach przewinęli się przez naszą scenę Juan Diego Flóres, Mariella Devia, Sonia Ganassi, Irina Iordacescu, Erwin Schrott, Nana Miriani-Kavtarashvili (La Scala), Massimiliano Gagliardo (Opera Rzymska), Larysa Gogolewska (Petersburg), Hasmik Papian (Metropolitan), Mihaly Kalmandi (Budapeszt), Gregory Frank (Hanower), a ze starej generacji Franco Bonisolli i Jewgienij Nesterenko. Nie jest więc tak źle!

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

26℃
14℃
Poziom opadów:
8.4 mm
Wiatr do:
24 km
Stan powietrza
PM2.5
22.84 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro