Reklama
Reklama

Puchaczowi zarzucono uciszanie pustych trybun. "Chodziło o grupkę, która kierowała w moją stronę wyzwiska"

fot. Tomasz Szwajkowski

O meczu Lecha Poznań z Radomiakiem Radom pisze się nie tylko z powodów sportowych.

Pierwszoligowiec był blisko sprawienia niespodzianki. Po 90 minutach mieliśmy bezbramkowy remis, a w dogrywce formalnie gospodarze rozgrywanego w Sosnowcu meczu prowadzili 1:0 po skutecznie wykorzystanym rzucie karnym.

Kilka minut przed końcem dogrywki Karol Podliński, który jeszcze w regulaminowym czasie gry miał dwie świetne okazje do zapewnienia Radomiakowi wygranej, sfaulował we własnym polu karnym Michała Skórasia. Arbiter tego nie wychwycił, ale właściwie zadziałał VAR i ostatecznie podyktowano jedenastkę dla Kolejorza.

Wtedy w grę zaczęły wkraczać emocje i tanie cwaniactwo, a nie czysty sport. Kilku piłkarzy Radomiaka starało się "rozkopać" miejsce, na którym piłkę ustawia strzelec rzutu karnego. Do tego doszły przepychanki i różne mniej lub bardziej karykaturalne zachowania, mające rozproszyć lechitę. Tymoteusz Puchacz wytrzymał jednak ciśnienie i utrzymał Kolejorza w grze, a po zdobytej bramce ewidentnie miał coś do przekazania rywalom - możemy bazować jedynie na czytaniu z ruchu ust, ale wszytko wskazuje na to, że nie były to przyjazne pozdrowienia.

Remis po 120 minutach oznaczał rzuty karne. Po dwóch pudłach Lech zwisał już nad przepaścią i trzymał się skały ostatkami sił. Mylić zaczęli się jednak również radomianie, a w końcówce dwie skuteczne interwencje zaliczył Filip Bednarek. Kolejorz mógł cieszyć się z awansu do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski.

Jednego z karnych w decydującym konkursie wykonywał Tymoteusz Puchacz. Media zwrócił uwagę, że piłkarz po jego wykorzystaniu wykonał gest uciszający trybuny. To o tyle dziwne, że mecz z Radomiakiem rozgrywano w Sosnowcu, poza tym nie było na nich widzów.

Sam piłkarz odniósł się do całej sprawy na Instagramie. - Dobra, bo meczą mnie już te komentarze o uciszaniu pustego stadionu. Uciszyłem grupkę osób, która była na owych trybunach. Podejrzewam, że nie sympatyzują z moim klubem ani ze mną, ale byliśmy w Sosnowcu, więc nie ma czemu się dziwić. Kierowała (grupka - red.) ona wyzwiska w moją stronę. Oprócz nich chodziło o zawodników, którzy ryli punkt karny przed moim strzałem w dogrywce oraz obcokrajowca, który dwie minuty mi gadał, że nie strzelę i że odpadniemy. Elo - napisał Puchacz.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

16℃
7℃
Poziom opadów:
0.4 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
20.90 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro
RODO info obraz

Dbamy o Twoje bezpieczeństwo

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia optymalnego działania strony internetowej oraz ułatwienia Państwu korzystania z naszego serwisu. Pozwala to m.in. dostosować wygląd strony internetowej oraz reklamy do Państwa preferencji. Dane osobowe będą używane także do personalizacji reklam, a pliki cookie mogą być używane do reklam spersonalizowanych i niespersonalizowanych. Pliki cookies wykorzystujemy także w celach statystycznych. Zarządzać plikami coookies mogą Państwa z poziomu wykorzystywanej przeglądarki internetowej. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Prywatności.