Reklama
Reklama

Puszczykowo: o krok od tragedii na przejeździe kolejowym

fot. PKP PLK

To tutaj 3 kwietnia 2019 roku doszło do tragicznego wypadku z udziałem karetki.

W wyniku uderzenia pociągu w karetkę, która utknęła między szlabanami, zginęli lekarz i ratownik medyczny. Jak podaje Urząd Transportu Kolejowego, w ubiegłym miesiącu cudem uniknięto tu podobnej tragedii. Między rogatkami utknął samochód osobowy. Maszynista pociągu Polregio wyhamował jednak nie doprowadzając do zderzenia, czym prawdopodobnie uratował życie osób znajdujących się w samochodzie.

- Tym razem kierowca miał szczęście. Pociąg już zwalniał i dało to szansę zatrzymać skład. Jednak jak wielu kierowców w podobny sposób lekceważy przepisy? Kosztem tej lekkomyślności kierujących jest często ludzkie zdrowie i życie - mówi Ignacy Góra, prezes UTK.

Do tego zdarzenia doszło 12 października po 20.00. - Po przejeździe jednego pociągu rogatki zaczęły się podnosić, jednak nadal pulsowały czerwone światła na sygnalizatorach drogowych. Osoba kierująca osobowym mercedesem zignorowała czerwone światło i ruszyła nie czekając, aż drągi na przejeździe kolejowo-drogowym kategorii B podniosą się do pozycji pionowej. W tym czasie do przejazdu zbliżał się kolejny pociąg, jadący z przeciwnego kierunku. Drągi ponownie zaczęły opadać. W efekcie samochód utknął między rogatkami. Manewry, by ustawić auto poza torem, trwały ponad minutę. Gdyby jechał pociąg, który nie zatrzymuje się na pobliskim przystanku, kierowca mógłby nie uniknąć wypadku. W sytuacjach awaryjnych powinno się wyłamać drągi rogatki - podkreśla Urząd Transportu Kolejowego. Maszynista zareagował w porę i zatrzymał skład przed przejazdem. Sprawę wyjaśnia komisja kolejowa.

Wyglądało to tak:


- Z inicjatywy UTK testowane są systemy monitoringu przejazdów. Urządzenia pozwolą na automatyczne karanie kierowców, którzy np. zignorują znak "Stop" przed przejazdem kolejowo-drogowym. Jestem przekonany, że wcielenie w życie pomysłu monitoringu zmieni świadomość kierowców i będą wiedzieli, że łamiąc przepisy na przejeździe nie są bezkarni - mówi Ignacy Góra.

Obecnie system automatycznego monitoringu jest testowany w Imielnie na Śląsku. - W czasie od 8 września do 23 października urządzenie zarejestrowało ponad 25 tysięcy sytuacji uznanych za niebezpieczne. Po wstępnej analizie wynika, że ponad 60% przypadków mogłoby się zakończyć mandatem dla kierowców. System jest jednak cały czas w trakcie kalibrowania. Ostatecznie system automatycznie powinien kwalifikować sytuacje jako naruszenie przepisów - podaje UTK.

Podobne rozwiązania mają pojawić się wkrótce także na innych przejazdach kolejowych w kraju. - Nowe rozwiązania pozwalają m.in. na automatyczny odczyt danych z tablic rejestracyjnych pojazdów oraz zdalne przekazanie wybranych informacji do wyznaczonego odbiorcy. Urządzenia będą mogły wykrywać szereg różnych zagrożeń związanych np. z omijaniem rogatek czy niezatrzymaniem się przed sygnalizatorem zabraniającym wjazdu na przejazd. Informacje te mogą być następnie przekazywane organom ścigania. Wszystkie instalowane urządzenia będą przechodziły szczegółowe testy umożliwiające ich późniejsze zastosowanie na szeroką skalę - dodaje.

Reklama

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

4℃
0℃
Poziom opadów:
1 mm
Wiatr do:
27 km
Stan powietrza
PM2.5
14.06 μg/m3
Dobry
Zobacz pogodę na jutro