Zmarła pacjentka z Poznania: to pierwsza ofiara koronawirusa w Polsce
Informację przekazano na konferencji w Urzędzie Miasta.
Podczas konferencji zastępców prezydenta Poznania podano jedynie, że pierwsza poznańska pacjentka zakażona koronawirusem zmarła w czwartek w szpitalu przy ulicy Szwajcarskiej. 57-letnia kobieta miała inne schorzenia. W szpitalu znajdują się jej córka oraz mąż, którzy także są zakażeni, ale ich stan jest dobry. Na obserwacji w szpitalu jest obecnie 16 osób.
Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania przyznał, że w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców wkrótce w czterech oddziałach Urzędu Miasta - przy ulicach Gronowej, Słowackiego, Matejki i Libelta - przy pomocy strażników miejskich wpuszczane do budynku będą tylko takie grupy osób, które będą odpowiadać liczbie dostępnych stanowisk w budynkach. - Bezpieczniej dla mieszkańców jest pozostać na zewnątrz niż przebywać w zamkniętym pomieszczeniu. Apeluję równocześnie, by nie iść do urzędu w przypadku spraw, które mogą poczekać - mówił Wiśniewski. Dodał też, że obecnie 107 urzędników skorzystało z możliwości pozostania w domach, by opiekować się swoimi dziećmi.
Równocześnie Wiśniewski poprosił młodzież i rodziców młodych ludzi o roztropność. By nie przychodzili do galerii handlowych, nie gromadzili się. - Unikajmy spotkań. Musimy zachowywać się w sposób roztropny, by nie doszło do sytuacji z Włoch, gdzie wymknęło się to spod kontroli - mówił.
Na konferencji dopytywano o kontakt męża zmarłej kobiety, również zakażonego koronawirusem, ze współpracownikami. Mężczyzna pracuje w spółce Aquanet. - Zareagowaliśmy jeszcze przed otrzymaniem wyniku potwierdzającego zakażenie koronawirusem. Przed otrzymaniem wyniku polecono pracownikom, którzy mieli kontakt z mężczyzną, by poddali się domowej kwarantannie - mówił Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania.
Poruszono kwestię osoby, od której zaraziła się pierwsza pacjentka w Poznaniu. - Początkowo mówiono, że zaraziła się od lekarki, która wróciła z Włoch, ale u niej test nie potwierdził koronawirusa. Na ten moment trudno stwierdzić od kogo się zaraziła - mówił Solarski.
Co ze szpitalem przy ulicy Szwajcarskiej? - Trwają rozmowy z NFZ i Ministerstwem Zdrowia. Wszyscy pacjenci zostaną przetransportowani do innych szpitali w Poznaniu i okolicy, tam, gdzie będą wolne łóżka. Sytuacja jest dynamiczna, każda godzina przynosi nowe wytyczne, nowe wiadomości. NFZ jest odpowiedzialny ze relokację pacjentów - tłumaczył Solarski.
Poznańskie szpitale wciąż czekają na środki ochronne w postaci kombinezonów czy maseczek dla lekarzy i pielęgniarek. - Mamy je jeszcze na około 3 dni. Wojewoda dziś rano zapewnił mnie, że te środki do nas dotrą. Czekamy - podkreślał Solarski.

