Reklama
 Pogoda jutro  Pogoda Poznań
7 2
Reklama
zakładka
POGODA
DZISIAJ
pogoda
10°C 1024 hPa
JUTRO
pogoda
7°C 1013 hPa
POJUTRZE
pogoda
5°C 1018 hPa
NAJPOPULARNIEJSZE WIADOMOŚCI

Słyszał głosy, podpalił się. Pacjent oddziału psychiatrycznego walczy o życie

sw
poniedziałek, 18.02.2019 r.
godz. 19.05
sw | poniedziałek, 18.02.2019 r., godz. 19.05
Słyszał głosy, podpalił się. Pacjent oddziału psychiatrycznego walczy o życie

25-letni Szymon, który 12 lutego targnął się na swoje życie, ma poparzone 70 procent ciała. Znajduje się teraz w stanie śpiączki farmakologicznej.

Jak podaje portal WLKP24.pl 25-latek od grudnia ma zdiagnozowaną schizofrenię. Mama chorego wskazuje, że miał on problemy z marihuaną i to ona miała wywołać u niego tę chorobę. Niedawno Szymon gorzej się poczuł, wziął zbyt dużą dawkę leków nasennych i znów trafił na oddział psychiatryczny w Ostrowie Wielkopolskim.

We wtorek 12 lutego matka Szymona nie mogła go znaleźć - dzwoniła do kadry szpitala, a nawet do innej pacjentki. Pół godziny później oddzwonił do niej ordynator i poinformował, że jej syn chciał się zabić i słyszał głosy. Noc spędził w izolatce. Jednak w pewnym momencie wyszedł do łazienki i to tam doszło do tragedii. - Ale nie wiem, dlaczego nikt nie został pod tą toaletą, jakie są procedury, przepisy. Pani ordynator mówi, że monitoringu nie może być. Nie wiem, jak mogło do tego dojść, że ma spalone ponad 70 procent ciała, że podpalił sobie zapalniczką ubrania. Jak wczoraj dzwoniłam do pacjentki, to nie mogła go znaleźć, a dosłownie za pół godziny otrzymałam telefon. Mówili mi, że jest przytomny. Pojechałam na SOR. Jak go zobaczyłam to byłam w szoku - relacjonuje mama Szymona.

- Chciałabym się dowiedzieć, czy w tej ubikacji to była chwila, jeśli ktoś go tam zostawił, to pozostawiam to sumieniu tej osoby. Nie wiem, czy ktoś kto go zaprowadził do tej toalety nie powinien tam zostać pod tą toaletą. Szymon ponoć wybiegł w płomieniach. Ratowali go, rzucali koce na niego, chłodzili wodą z węża - mówi matka chorego.

25-latek został przetransportowany helikopterem do szpitala w Gryficach koło Szczecina. - Rozmawiałam dzisiaj z lekarzem, są nikłe szanse, że mój syn w ogóle przeżyje. W tej chwili oddycha pod respiratorem. Tak bym chciała, żeby on po prostu żył - dzieli się z dziennikarzem WLKP24.pl. W piątek młody mężczyzna przeszedł drugą już operację mającą uratować jego życie. We wtorek czeka go kolejna.

- Jego stan nadal jest bardzo ciężki, oddycha za pomocą respiratora i jest w śpiączce farmakologicznej. Lekarze dają nam małe szanse, ale żyjemy nadzieją
- dodała mama Szymona.

Reklama